Niepełnosprawni to żaden elektorat

Powrót po czterech latach do Sejmu protestujących rodziców niepełnosprawnych pełnoletnich — ta ostatnia cecha jest najważniejsza — dzieci przerzuca pomost między rządami PO-PSL a PiS oraz dowodzi, że istnieją obszary, w których nie zaszła nie tylko tzw. dobra, lecz jakakolwiek zmiana. Zdeterminowani nocujący w sejmowym holu żądają: wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego 500 zł miesięcznie dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia, bez kryterium dochodowego; zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (1029 zł brutto) i stopniowe podwyższanie jej poziomu minimum socjalnego, obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną.

Warszawa, 19.04.2018. Protest rodzicow dzieci niepelnosprawnych w Sejmie. Fot. Mateusz Wlodarczyk / FORUM

Bardzo charakterystyczne jest ustawienie przez protestujących hierarchii decyzyjnej w ekipie PiS. Numerem jeden jest oczywiście szeregowy poseł i zarazem prezes Jarosław Kaczyński, po nim premier Mateusz Morawiecki, a daleko z tyłu konstytucyjna minister Elżbieta Rafalska. Krzysztof Michałkiewicz, jej zastępca, notabene pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, w oczach rodziców jest decyzyjnym nikim. Protestujący takiej gradacji sobie nie wymyślili, lecz po prostu przetworzyli partyjne realia. Przecież w transmisji z konwentyklu PiS w minioną sobotę widzieli, jak wspomniany szeregowy poseł zbierał klakę od wpatrzonych w niego wszystkich sprawujących najwyższe stanowiska państwowe i rządowe (nie było tylko prezydenta). Poza tym dokładnie pamiętają sprzed czterech lat, że przewodzący wówczas opozycji „Jarosław Kaczyński całował nam dłonie i obiecał pomoc”. Na zgłoszonych konkretnych rozmówców oczekują zaś w miejscu dla nich najbardziej naturalnym, czyli w Sejmie, a nie gdzieś daleko w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog. Wczoraj minister Rafalska rzeczywiście krótko rozmawiała z rodzicami przy ich miejscu koczo-wania w Sejmie, ale później wypowiadała się do kamer we wspomnianym Dialogu już bez partnera. Do powiedzenia miała tylko deklarację „doskonale wiemy, że sytuacja osób niepełnosprawnych w Polsce jest trudna, że jeszcze trudniejsza jest sytuacja rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym”. Wypada przypomnieć, że w 2014 r. przyciśnięty protestami rząd PO- -PSL podniósł opiekunom świadczenie pielęgnacyjne, które dostają w zamian za rezygnację z pracy na rzecz opieki nad ciężko chorym dzieckiem. Z 620 zł wzrosło ono do 1000 zł, a obecnie wynosi 1407 zł. Jednak wiele postulatów nie zostało zrealizowanych przez gabinet Donalda Tuska, zatem protestujący przekierowali je do rządu aktualnego, zgodnie z zasadą kontynuacji władzy.

Rząd jest zaskoczony — jak każda władza każdym protestem społecznym — i nie rozumie, że reakcję rodziców sam zdetonował. Skoro na sobotnim konwentyklu PiS w wystąpieniu premiera Mateusza Morawieckiego kwitło przedwyborcze rozdawnictwo grubych miliardów, potwierdzane przez minister Teresę Czerwińską, że „wszystko jest policzone i budżet udźwignie” — to czekająca od czterech lat grupka rodziców naprawdę mogła stracić cierpliwość. Przecież zestawienie sumy ich roszczeń choćby z wydatkami na tzw. wrześniową wyprawkę szkolną — po 300 zł dla każdego dziecka niepełnoletniego, bez kryterium dochodowego — to naprawdę budżetowy pikuś. No tak, ale decydująca jest okoliczność zapisana w tytule… © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski