PiS przegrywa walkę o sejmiki wojewódzkie 7:9

Zgodnie z ustawami samorządowymi, w minioną sobotę wezbrała, a w piątek opadnie ogólnokrajowa fala inauguracyjnych sesji rad gmin/miast, rad powiatów oraz sejmików województw.  W wyborach samorządowych najbardziej czytelne były wyniki rywalizacji o fotele wójtów/burmistrzów/prezydentów. A także w tej części organów kolegialnych, w których jakiś komitet zdobył bezwzględną przewagę. W większości samorządów jednak toczyła się ostra dogrywka o władzę, tym razem już bez udziału wyborców,

W 51-osobowym sejmiku Mazowsza nowych radnych jest aż 28, ale kierownictwo województwa się nie zmieniło.Autor: Fot. ARC

których rola zakończyła się na postawieniu 21 października krzyżyków na kartkach.

Dopiero po opadnięciu pełnego emocji tsunami będzie można sporządzić prawdziwą mapę wyników wyborów. Propaganda rządowa, w tym przede wszystkim telewizja tzw. narodowa (do takiej kategorii zasilana przez budżet TVP została zaliczona ustawą o Radzie Mediów Narodowych) zaraz po 21 października publikowała takie mapki, nagłaśniając zdobycie przez PiS w wielu radach/sejmikach największej liczby mandatów. Jednak w bardzo wielu samorządach tzw. dobrej zmianie nic z tego nie wyszło — najróżniejsze koalicje pootaczały radnych rządzącej Polską partii politycznymi kordonami sanitarnymi.

Najbardziej czytelne są oczywiście wyniki na poziomie sejmików wojewódzkich. PiS zdobyło samodzielną władzę w sześciu,głównie na ścianie wschodniej oraz w łódzkim. Notabene w tym ostatnim starły się o władzę frakcje wewnątrz PiS, czego skutkiem było zawieszenie lokalnego posła. Mimo wielu podchodów do sejmików i używania argumentów, które całkowicie wyczerpują definicję korupcji politycznej, PiS udało się przygarnąć jedynie tzw. Bezpartyjnych Samorządowców (ich trzonem są dysydenci z PO) na Dolnym Śląsku. Dosłownie pięć dni przed wyborami rząd Mateusza Morawieckiego rzucił na szalę korzystne dla samorządu zmiany w tzw. podatku miedziowym, co akurat dla wspomnianego regionu ma bardzo przeliczalne znaczenie. Z tego powodu handelek okazał się na Dolnym Śląsku skuteczny, ale nigdzie indziej. W aż dziewięciu sejmikach PiS zostało skazane na ławy opozycyjne, w tym na Mazowszu i Śląsku. Bilans sesji inauguracyjnych w piątek ostatecznie potwierdzi wynik zapisany w tytule.

W dołowaniu partii władców kraju zdecydowanie przesadził jednak 51-osobowy sejmik Mazowsza. PiS jest największym klubem z 24 radnymi własnymi oraz jednym sprzymierzeńcem, zwycięzcy zaś mają łącznie 26 mandatów, w tym KO — 18, a PSL — 8. 5-osobowym zarządem kieruje znowu marszałek Adam Struzik, ale większość 3:2 ma KO (organ kolegialny podejmuje uchwały w głosowaniu). Skład zarządu to oczywistość, jednak zdumiewa całkowite wyeliminowanie PiS z prowadzącego obrady sejmiku 4-osobowego prezydium. To przecież największy klub i funkcja jednego wiceprzewodniczącego należała mu się bezdyskusyjnie. W taki sposób PSL odreagowało swoją krzywdę z Sejmu, gdzie zostało pozbawione funkcji wicemarszałka. Faktycznie, decyzja PiS z 2015 r. była dowodem wielkiej buty tzw. dobrej zmiany, ale nie znaczy to, że powinna być kopiowana w odwrotną stronę na Mazowszu.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski