Przecieramy mało chlubne procedury

Pod rządami tzw. dobrej zmiany Rzeczpospolita Polska ma w Unii Europejskiej pecha przecierania procedur wspomnianych w tytule.

Parlament Europejski

Najpierw w marcu 2017 r. rząd PiS chciał przeforsować nowy tryb i jako jedyny we wspólnocie uważał, że Jacek Saryusz-Wolski jest kandydatem oficjalnie rywalizującym z Donaldem Tuskiem o przewodnictwo Rady Europejskiej. Nokautujący wynik dobrze pamiętamy — 1:27. W grudniu 2017 r. zaś Komisja Europejska pierwszy raz we wspólnotowej historii złożyła wniosek o uruchomienie wobec państwa członkowskiego dyscyplinującego art. 7 unijnego traktatu — ponieważ w jej ocenie zaistniało w Polsce „wyraźne ryzyko poważnego zagrożenia dla praworządności”.

Wczoraj w Strasburgu dopadła ekipę PiS trzecia plaga, znowu przecierająca ścieżki. Ryszard Czarnecki został odwołany ze stanowiska wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego (PE). W prezydium zasiada ich aż czternastu, aby obdzielone zostały wszystkie frakcje. Europoseł zajmowal fotel należny współtworzonej przez PiS grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Co trzeba docenić — przy dokonywanych zawsze w połowie kadencji ruchach kadrowych został w styczniu 2017 r. wybrany na drugą 2,5-latkę, otrzymując w pierwszej turze 328 głosów przy wymaganym wówczas progu 310. Wczoraj natomiast został w tajnym głosowaniu pozbawiony stanowiska (taka jest terminologia komunikatu PE) stosunkiem 447:196, przy 30 europosłach wstrzymujących się i 78 nieobecnych. Stało się to w następstwie „poważnego uchybienia” przewidzianego w art. 21 regulaminu PE, polegającego na „znieważeniu polskiej europosłanki Róży Thun porównaniem jej w wypowiedzi publicznej do tzw. szmalcownika”. Liderzy większości frakcji uznali to za „przekroczenie czerwonej linii”. Wynik głosowania przytoczyłem dokładnie, albowiem już wywołał on kolejny ostry spór. Wniosek wymagał większości 2/3 oddanych głosów, stanowiącej zarazem większość całkowitej liczby europosłów (751). Kwestią sporną jest kwalifikacja 30 głosów wstrzymujących się, bo gdyby je uwzględnić, to od większej podstawy 673 do odwołania wiceprzewodniczącego potrzeba byłoby głosów 449. Procedura nie została przećwiczona nigdy wcześniej (wszak jesteśmy prekursorami), zatem PE zastosował odwróconą zasadę z trybu wybierania wiceprzewodniczących, uwzględniając jako „oddane” tylko głosy za i przeciw — dlatego 447 wystarczyło. Już teraz można przewidzieć interesującą rozprawę „Ryszard Czarnecki kontra PE” przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu…

Premier Mateusz Morawiecki podczas okolicznościowego wystąpienia we wtorek podkreślił, że nasza flaga wreszcie jest biało-czerwona. Poprzednio zaś była… Dla mnie automatycznym skojarzeniem w tym momencie była komunistyczna czerwień, wszak dobrze pamiętam wyborczy plakat Solidarności z 1989 r., na którym polska flaga właśnie tak ewoluowała. Według szefa rządu jednak ostatnio zamiast biało- -czerwonej łopotała nad nami… biała. Symbolizująca oczywiście nie niewinność, lecz kapitulanctwo poprzedniej ekipy. Zebrane powyżej trzy prekursorskie przykłady wskazują jednak, że lejtmotywem relacji tzw. dobrej zmiany z instytucjami unijnymi jest marynarski refren „…albo na dnie z honorem lec”. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski