Referendum może tak, ale nie w święto

Naprawdę trudno pojąć, czemu prezydent brnie w swoją terminową mrzonkę i chce się zderzyć ze ścianą PiS.

Warszawa, 13.03.2018. Palac Prezydencki. Konferencja "Wspolnie o Konstytucji, wspolnie o polityce spolecznej‚ÄĚ; n/z prezydent Andrzej Duda, Pawel Mucha, Andrzej Dera, Krzysztof Szczerski. Fot. Michal Dyjuk / FORUM

Prekampania przed wyborami samorządowymi (realnym ich terminem jest jedna z dwóch niedziel — 21 października lub 4 listopada) rozkręca sie z każdym dniem, największe partie nominują kolejnych kandydatów na prezydentów miast. To bardzo realne starcie o dysponowanie wielkimi pieniędzmi, wszak jednostki samorządu terytorialnego konsumują znaczną część funduszy unijnych. W kontraście do samorządowej przebiega abstrakcyjna kampania prezydenta Andrzeja Dudy, który uparł się, aby w jubileuszowy weekend niepodległościowy 10-11 listopada wcisnąć Polakom referendum konstytucyjne.

12 czerwca prezydent ma ogłosić propozycje pytań referendalnych. Potem będzie miał miesiąc na zebranie uwag i uwzględnienie ich w ostatecznej wersji, skierowanej w lipcu do Senatu. Taką zapowiedź wypada pochwalić, albowiem najsłabszym punktem wszelkich inicjatyw referendalnych w Polsce od zawsze jest opracowywanie pytań w zaciszu gabinetów lub w gronie kilku znajomych (to dotyczy inicjatyw obywatelskich). Inna sprawa, czy prezydenckie konsultacje nie okażą się atrapą.

Niezależnie od mądrzejszych czy głupszych pytań, całkowitą niedorzecznością jest jednak forsowany termin. Prezes Jarosław Kaczyński już w ubiegłym roku dał to Andrzejowi Dudzie do zrozumienia, ale potem wybuchł konflikt o weta wobec ustaw sądowych i prezydent traktuje utrzymanie głosowania w Narodowe Święto Niepodległości ambicjonalnie. Naprawdę trudno pojąć, czemu nadal brnie w swoją mrzonkę i chce się zderzyć ze ścianą PiS — przecież Senat mu tego terminu nie zatwierdzi. Abstrahując od niszczenia głosowaniem wielkiego święta, Polacy naprawdę nie chcą biegać do urn co tydzień — wiele gmin/miast będzie przecież miało dwie tury samorządowe, w odstępie dwutygodniowym. Klęska frekwencyjna wciśniętego w tym samym okresie referendum jest zatem oczywistością. Dla wszystkich w Polsce, poza głową państwa.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski