RODO wyklucza reality show

Tzw. dobra zmiana musi pilnie nowelizować Kodeks wyborczy.Polski skrót nazwy unijnego rozporządzenia w sprawie ochrony danych osobowych ma wielkie szanse zostania słowem roku. RODO jest bardziej popularne niż w 2012 r. ACTA, a na pewno ma większe znaczenie praktyczne. Jego potęga pokonała nawet tzw. dobrą zmianę, która właśnie podwija ogon i pilnie nowelizuje Kodeks wyborczy, gruntownie przerobiony zaledwie w styczniu.Realizując mrzonki tzw. Ruchu Kontroli Wyborów, władcy kraju przeforsowali wtedy przepisy o transmisji ze wszystkich lokali wyborczych. Byłaby prowadzona za pośrednictwem publicznie dostępnej sieci elektronicznej, a jeśli przekaz online okazałby się niemożliwy technicznie — zarejestrowany obraz znalazłby się na portalu Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Ten przepis implementował klasyczne zasady reality show: występujace osoby zachowywałyby się przed kamerą „naturalnie”, ale w sytuacji sztucznie zaaranżowanej. W momencie jego uchwalania RODO oczywiście było doskonale znane, ale tzw. dobra zmiana wchodzącym od 25 maja rozporządzeniem w ogóle się nie przejmowała. Po analizie unijnych przepisów okazało się jednak, że kamerki w lokalach mogłyby pokazywać najwyżej… siedzące komisje obwodowe (zgłoszenie się do służby publicznej zdejmuje ochronę prywatności). Natomiast absolutnie wszystko, co dotyczyłoby wyborców, to już ciężkie przewinienie. Pierwszym gwałtem nie tylko na RODO, lecz także na Konstytucji RP byłoby upublicznienie gawiedzi, kto w ogóle skorzystał z obywatelskiego prawa wyborczego, a kto został w domu. A już upowszechnienie np. czasu przebywania wyborcy w kabinie czy samego momentu wrzucania kart do przezroczystej urny — to, według RODO, prawie kryminał.

Lokale wyborcze to jednak nie Big Brother.Autor: Fot. Fotolia

Nie czekając na Sejm, jako pierwsza nielegalne kamery wyeliminowała PKW. Postanowiła po prostu… nie wykonać kodeksowej delegacji i nie uchwalić procedury ich instalowania i obsługiwania w lokalach. Żeby uniknąć zatem podczas wyborów kompromitującego dualizmu prawnego, PiS w anormalnym tempie dostosowuje kodeks do twardej prozy życia. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski