Rozwiązanie wciąż w ciemnym tunelu

Skierowanie przez premier Beatę Szydło do reprezentowania rządu wobec wizytującego nasz kraj Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, właśnie Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra rozwoju, było posunięciem sensownym.

Fot. Krystian Maj/Forum

Nie chodziło o zachowanie protokolarnej równości — jeśli wice, to wice. Znający doskonale europejskie realia wicepremier jest postrzegany z zewnątrz jako neutralny partyjnie (mimo niedawnego akcesu do PiS) i zarazem przygotowany merytorycznie do rozmów z zagranicą.

Dlatego tematem unijno-polskiej rozmowy był m.in. program rządu w obszarze gospodarki. Strony potwierdziły zgodność, że trzeba zapewniać jak najlepsze warunki małym i średnim przedsiębiorstwom, które szczególnie w Polsce stanowią podstawy gospodarki, a których działania bardzo często są spowalniane przez unijne przepisy. Wiceprzewodniczący KE podkreślił również znaczenie funkcjonalnego rynku wewnętrznego, zapewniającego swobodę przepływu towarów i usług oraz konkurencji. Optymistycznie brzmi także konkluzja, że intencją KE absolutnie nie jest narzucanie Polsce rozwiązań w sprawach wewnętrznych, ale zależy jej na kompromisie w obszarze praworządności.

Analizując dorobek ważnej wizyty, władcy kraju muszą jednak nastawić także drugie ucho. Frans Timmermans podkreślił, że początkiem wyjścia z ustrojowego kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego powinno być pełne poszanowanie dla jego wyroków, ogłoszonych i wdrożonych. Dopiero na takiej bazie można wypracować trwałe rozwiązanie konfliktu. Wiceszef KE zapowiedział, że za dwa tygodnie ponownie wpadnie do Warszawy. Tym samym dał do zrozumienia, że byłoby świetnie, gdyby do tego czasu objawiły się jakieś konkrety, a nie ogólniki o podjęciu w Sejmie wątku opinii Komisji Weneckiej. Dla ekipy Prawa i Sprawiedliwości takie wytyczne gościa z Brukseli są absolutnie nie do przyjęcia. Stąd wniosek zapisany w tytule.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski