Sojusze nie są ustabilizowane

Żaden premier V4 nie pojedzie w niedzielę do Brukseli na pozatraktatowe spotkanie w siedzibie Komisji Europejskiej. 

Na szczycie Grupy Wyszehradzkiej pierwszy raz gościł kanclerz Austrii. Sebastian Kurz stoi drugi od lewej.Fot. Tamas Kaszas - Forum

 

Któż mógłby się spodziewać, że Mateusz Morawiecki tak psychicznie wesprze, chociaż okrężną drogą, Donalda Tuska? I to nie sam, lecz w kwartecie premierów Grupy Wyszehradzkiej (V4)? Wczoraj w Budapeszcie uzgodnili, że żaden nie pojedzie w niedzielę do Brukseli na pozatraktatowe spotkanie w siedzibie Komisji Europejskiej (KE), które nagle zorganizował przewodniczący Jean- -Claude Juncker. Na cztery dni przed zaplanowanym na 28-29 czerwca szczytem Rady Europejskiej (RE) Luksemburczyk ewidentnie wchodzi w szkodę polskiemu koledze. Kierując organem, z definicji, ponadnarodowym, nie ma przecież prawa montować frakcji państw członkowskich, ich reprezentacją jest wyłącznie RE.

Inna sprawa, że wyszehradzkich premierów Juncker… w ogóle nie zaprosił. Na krótką listę wpisał wybranych prezydentów/premierów państw „zainteresowanych znalezieniem rozwiązań europejskich w sprawie migracji”, a przecież koncepcje V4 z jego punktu widzenia absolutnie nie spełniają kryterium „europejskości”. Co prawda zaznaczył, że zaprasza wszystkich chętnych, jednak z nadzieją, że… nikt zbędny nie przyjedzie. Ciekawe, że jeszcze wczoraj rano Andrej Babiš, premier Czech, deklarował: „ja z pewnością tam polecę”, jednak na szczycie V4 zmienił zdanie. Z listy wybrańców Junckera natomiast sam się skreślił Giuseppe Conte, nowy premier Włoch, ponieważ oburzyło go ujawnienie już gotowej deklaracji końcowej. Włochy w kwestii imigracji są państwem absolutnie kluczowym, obok Grecji znajdują się na pierwszej linii frontu, zatem nieobecność premiera być może doprowadzi w ogóle do odwołania zbiórki. Ku niekłamanej radości Donalda Tuska.

Gościem szczytu V4 był Sebastian Kurz, kanclerz Austrii, która 1 lipca przejmuje prezydencję Rady UE. Naszkicował cele, które rozwinie 3 lipca w oficjalnej prezentacji przed Parlamentem Europejskim. Zaapelował, by UE broniła zewnętrznych granic, a nie rozprowadzała niechcianych imigrantów wewnątrz. W tej akurat sprawie kanclerz mówi jednym głosem z V4. Jednak w wielu innych sprawach jego rządowi absolutnie nie po drodze z polskim. Przykładowo, w kwestii dyrektywy o pracownikach delegowanych w transporcie czy dyrektywy gazowej, dotyczącej Nord Stream 2 — prowadzący branżowe posiedzenia Rady UE ministrowie austriaccy na pewno nie będą przyjaciółmi naszych.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski