Suweren odrzucił tzw. dobrą zmianę

W ostatnim komentarzu przed wyborczą dogrywką samorządową w 649 gminach (stanowiących 26,2 proc. wszystkich), którego tytuł przypominamy poniżej, nie miałem żadnych wątpliwości, jaki będzie efekt rozkręcenia przez władców kraju machiny wielomilionowych obietnic inwestycyjnych dla lokalnych społeczności — połączonych z promowaniem jedynie słusznych kandydatów PiS.Nadaktywność prezesa Jarosława Kaczyńskiego, a przede wszystkim premiera Mateusza Morawieckiego okazała się czasem straconym, z bardzo nielicznymi wyjątkami.

Jarosław Kaczyński 26 kwietnia mianował pierwszą grupę kandydatów PiS na prezydentów, ale już wtedy bez wiary…Autor: Fot. Adam Chełstowski

Noc z niedzieli na poniedziałek, wyborczo dotycząca tylko ćwiartki gmin, okazała się nadzwyczaj emocjonująca. Technicznie nawet bardziej od tej po pierwszej turze z 21 października czy po wyborach parlamentarnych, gdy ogólnopolskie wyniki exit poll poznajemy minutę po zamknięciu lokali. Tym razem dokładne badanie zostało zamówione przez telewizje tylko w Gdańsku, Krakowie i Kielcach. Ale fantastyczną robotę wykonali dziennikarze mediów lokalnych, którzy szybko zbierali i sumowali wyniki wywieszane przez komisje obwodowe na szybach lokali wyborczych. Dzięki temu już grubo przed północą znana była skala totalnej klęski tzw. dobrej zmiany.

Poznawanie wyników nieco przypominało śledzenie wyborów… prezydenckich w USA, gdzie werdykt ogłaszają kolejne stany. Uwagę skoncentrowałem na dogrywce w największych polskich miastach, tzw. prezydenckich, których w ogóle istnieje 107. Krótko po północy wychodziło, że — licząc z wynikami pierwszej tury — suweren w dokładnie 100 nie życzy sobie prezydenta z PiS. Naturalnie kroiłby się tytuł w stylu: „100 niepodległych miast na 100 rocznicę”, ale na końcu okazało się, że jest ich… 101 i cała symbolika trafiła do kosza.

Rozmiary klęski PiS w środowisku wielkomiejskim mimo wszystko zdumiewają. W Kielcach wieloletniemu prezydentowi nie pomógł zorganizowany przez TVP festiwal disco polo, który przebiła potęga piłki ręcznej. Żenujący wynik PiS w Elblągu potwierdził, że mieszkańcy tego miasta absolutnie nie marzą o przekopaniu Mierzei Wiślanej. Negatywnie o ministerialnym nepotyzmie wyrazili się mieszkańcy Siedlec, które od ponad ćwierć wieku traktuje niczym swoją posiadłość dawny wojewoda Krzysztof Tchórzewski. Dotychczasowemu prezydentowi Ostrołęki mieszkańcy nie zapomnieli zwalczania filmu „Kler”. Padły na łopatki nadzieje PiS w Radomiu oraz takich matecznikach małopolskich, jak Nowy Sącz i Tarnów. Podobnie w podkarpackim, nadgranicznym Przemyślu, gdzie wygrał rodzynek z Kukiz’15. Największym sukcesem rządzącej partii okazało się zdobycie, jeszcze w pierwszej turze, prezydentury byłego wojewódzkiego Zamościa, a w dogrywce — kresowego Chełma. W tym mieście w lipcu 1944 r. narodziła się Polska Ludowa, zatem lokalni aktywiści PiS z dumą komentują, że ich kandydat symbolicznie prześwięcił postkomunistycznego diabła.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski