Szczęk broni coraz głośniejszy

USA dla potrzeb militarnych zużywają około 3 proc. rocznej produkcji stali, a całą resztę pochłania ich gospodarka cywilna.

Donald Trump pragnie, by stal z zagranicy realnie stała się dla amerykańskich odbiorców zdecydowanie droższa.Fot. Bloomberg

Od czasu wstępnych zapowiedzi — do których odnosił się przypomniany poniżej tytuł komentarza sprzed trzech tygodni — szczęk handlowej broni ponad oceanami, w tym także ponad Atlantykiem, stał się wyraźnie głośniejszy.

Prezydent Donald Trump znacznie szybciej, niż sygnalizował, podpisał już w miniony czwartek rozporządzenie nakładające cła na import stali w wysokości 25 proc., a aluminium — 10 proc. Owe metale z Kanady i Meksyku na razie nie będą obłożone w USA nowym haraczem, jako że przecież obowiązuje NAFTA (North American Free Trade Agreement). Notabene ta niewygodna dla Donalda Trumpa okoliczność umacnia jego polityczny wstręt wobec układów wielostronnych — wypowiedział TPP (Trans-Pacific Partnership), zamroził, czyli praktycznie również wyrzucił do kosza TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership), zaś zwarty obszarowo układ NAFTA zamierza radykalnie zmienić.

Kuriozalne jest oparcie się przez prezydenta na podstawie prawnej z roku… 1962. Ówczesna ustawa przyjęta została w epoce nie tylko zimnej wojny, lecz bardzo gorącego amerykańsko-radzieckiego kryzysu atomowego — wydarzenia najbardziej niebezpiecznego dla ludzkości po drugiej wojnie światowej. Przepisy całkowicie zasadne w tamtych czasach pozostały w amerykańskim obiegu prawnym i okazały się, jak znalazł — pozwalają prezydentowi na ograniczenie importu i nałożenie nieograniczonych ceł, jeśli przemawia za tym… bezpieczeństwo narodowe. USA naprawdę dla potrzeb militarnych zużywają około 3 proc. rocznej produkcji stali, a całą resztę pochłania ich gospodarka cywilna — jeśli jednak chce się uderzyć, to kij zawsze uda się znaleźć. Z powodów pozaustawowych, lecz zgodnie z lejtmotywem swojej prezydentury „America first” Donald Trump dorzucił jeszcze argument o ochronie miejsc pracy. Jego decyzja uderza przede wszystkim w Chiny, ale oczywiście również w Unię Europejską.

Nasza wspólnota reaguje po swojemu, niczym bardzo powolne koło zamachowe. Wczoraj na forum Parlamentu Europejskiego w Strasburgu Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, zapowiedział obronę unijnych pracowników i przemysłu. Akcent położył nie na odwetowe sankcje wspólnotowe, lecz na reguły Światowej Organizacji Handlu (WTO), do której USA należą przecież od pierwszego dnia, czyli 1 stycznia 1995 r. (Polska weszła wtedy z półrocznym poślizgiem, od 1 lipca). Podkreślił jednak, że ewentualna reakcja odwetowa może być dla USA dotkliwa, dlatego zaapelował do Donalda Trumpa o potraktowanie UE analogicznie do sąsiadów ze strefy NAFTA. Pójście ścieżką prawną poprzez WTO otwiera jednak potencjalny nowy obszar konfliktowy wewnątrz UE — otóż WTO traktuje wszystkie państwa członkowskie jako odrębne podmioty prawa międzynarodowego. Zatem na tejże platformie USA niekoniecznie muszą traktować państwa UE jako jednolity blok…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski