Ta pierwsza niedziela…

Reakcja społeczna sprowadza się do generalnego wzruszenia ramionami – no cóż, zakupy zrobi się w tygodniu.

Fot. Michal Dyjuk / FORUM

Branża handlowa 11 marca gorzko nawiązała do szlagieru Mieczysława Fogga z czasów II RP „Ta ostatnia niedziela”, zaczynającego się nostalgicznie: „Teraz nie pora szukać wymówek, fakt, że skończyło się…” Związkowcy z Solidarności radośnie zaśpiewali zaś PRL-owski bigbit Niebiesko-Czarnych: „Ale za to niedziela, ale za to niedziela — niedziela będzie dla nas!”. Emocje obu stron wobec zakazu handlu są zrozumiałe, natomiast reakcja społeczna wobec konfliktu sprowadza się do generalnego wzruszenia ramionami — no cóż, zakupy zrobi się w tygodniu. Osobiście w niedzielę byłem w sklepie ponad pół roku temu i był to awaryjny zakup zapomnianego produktu spożywczego. Chociaż z drugiej strony — akurat nie mam pod ręką żadnej kuszącej galerii…

Brak społecznych emocji wynika głównie z okoliczności, że obowiązujący od 1 marca zakaz to przecież… nic nowego. Już od 2007 r. nie wolno handlować w ustawowe święta (kościelne i świeckie), których obecnie jest 13. Kilka z nich corocznie pokrywa się z niedzielami, dlatego np. w 2018 r. handel byłby i tak zabroniony w 4 niedziele oraz 9 kalendarzowych czerwonych dni w tygodniu. Zatem nowa ustawa jedynie podniosła liczbę niedziel z 4 do 23 (gdyby obowiązywała od początku roku, to byłoby ich 29). Dla branży handlowej taka zmiana rzecz jasna ma bardzo przeliczalny wymiar finansowy.

Odrębnym tematem jest warstwa stricte legislacyjna.

Funkcjonujący od 11 lat bez większych naruszeń zakaz świąteczny wprowadzony został w kodeksie pracy, i to przepisami tak lakonicznymi, że aż trzeba je w całości przypomnieć: „1. Praca w święta w placówkach handlowych jest niedozwolona. 2. Przepis ust. 1 stosuje się także, jeżeli święto przypada w niedzielę. 3. Praca w niedziele jest dozwolona w placówkach handlowych przy wykonywaniu prac koniecznych ze względu na ich użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności”. I to wszystko! Obecnie ta sama materia ustawowa uregulowana została obszernym aktem. Dotychczasową zwięzłą „użyteczność społeczną i codzienne potrzeby ludności” opisano w obszernym art. 6 ustawy, obejmującym aż 32 wyjątki od zakazu niedzielnego handlu. Idea dookreślenia przepisów jest równie szczytna co naiwna, albowiem od pierwszych dni obowiązywania ustawy trwa konflikt interpretacyjny. Szybko pojawiły się bardzo kreatywne, zgodne z literą ustawy drogi jej obchodzenia — przede wszystkim przy wykorzystaniu transakcji internetowych. Dlatego inicjatorzy ustawy już zapowiadają nowelizację.

Na razie złoty medal za kreatywność należy się galerii Metropolia w Gdańsku Wrzeszczu. To jeden z nowoczesnych obiektów handlowych sklejonych z dworcem kolejowym. O ile jednak w ogromnych galeriach w Krakowie, Katowicach czy na nieodległej od naszej redakcji Warszawie Wileńskiej granica między terenem kolejowym a handlowym jest precyzyjna, o tyle w Gdańsku się zatarła i dworzec po prostu… objął całą galerię, wzbogaconą o punkty obsługi pasażerów. Tropiąca naruszenia ustawy Państwowa Inspekcja Pracy z topografią obiektu we Wrzeszczu nie wygra. W całym kraju jednak zapowiada się rozkwit sporów sądowych o interpretację przepisów ustawy. I pomyśleć, że przez 11 lat całkowicie wystarczało jedno kodeksowe zdanie…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski