Wizerunek przekłada się na pieniądze

Nieprzypadkowo do ustawy o IPN nie została przeniesiona z kodeksu norma niekarania także za działalność edukacyjną i kolekcjonerską.

Copyright do powyższej tezy ma Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i główny promotor nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej (IPN) i kilku pokrewnych. W oryginale było jeszcze „zawsze”, skrót w tytule ma charakter czysto techniczny. Od weekendu ustawa wywołała głęboki kryzys w rządowych stosunkach polsko-izraelskich oraz zdołowała wizerunek Polski w globalnym przekazie mediów zarówno profesjonalnych, jak i społecznościowych. Takie zjawisko zaistniało rzecz jasna wbrew intencjom władców kraju, którzy 25-26 stycznia z zaskoczenia odkurzyli i uchwalili leżakującą przez ponad rok kontrowersyjną również w ich ocenie ustawę. Światowe echa zostały odnotowane nawet przez prorządową machinę propagandową. W każdym razie pod tezą wiceministra można podpisać się dwoma rękami, rozbieżności pojawiają się dopiero przy definiowaniu wizerunkowych wartości.

Na kończącym się 1 lutego posiedzeniu Senatu ustawa zostanie błyskawicznie puszczona bez poprawek. Od przejęcia władzy przez tzw. dobrą zmianę taki jest polityczno-legislacyjny standard, druga izba parlamentu właściwie mogłaby zniknąć. W tej ustawie najbardziej sporny w skali międzynarodowej artykuł 55a przeleciał bez zmiany również przez Sejm, ma zatem treść ustaloną przez Radę Ministrów w projekcie z 16 sierpnia 2016 r., który jako druk sejmowy zaistniał 26 sierpnia. Trochę inny był natomiast praprojekt, który wyszedł z Ministerstwa Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych 17 lutego 2016 r. Przewidywał za szkalowanie „wbrew faktom” tylko więzienie do 5 lat — pułap został przez rząd złagodzony do 3 lat uzupełniony o alternatywną karę grzywny. Co ważne — wprowadzono także wyłączenie od karalności za czyn „w ramach działalności artystycznej lub naukowej”. Ale nieprzypadkowo do ustawy o IPN, stanowiącej lex specialis, nie została przeniesiona z art. 256 Kodeksu karnego norma zawierająca więcej powodów niekarania: także za działalność edukacyjną i kolekcjonerską. Chodziło po prostu o to, by zwłaszcza młode pokolenie nie miało wątpliwości, jakie opinie na temat skomplikowanych dziejów wojennych wygłaszane są „wbrew faktom”.

Bardzo ciekawe, a całkowicie zamiatane pod dywan, są opinie wniesione do projektów ustawy. Negatywne zdania Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa czy rzecznika praw obywatelskich były oczywistością — wszak w 2016 r. były to organy wraże wobec rządu PiS. Ale wielką wartość mają pisma wewnątrzrządowe, z resortów już przejętych. Na przykład Ministerstwo Spraw Zagranicznych w odniesieniu do art. 55a (w wersji pierwotnej) zatroskało się bardzo realnymi przyszłymi rozstrzygnięciami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach wytaczanych np. przez skazywanych za złe określenia obcojęzycznych dziennikarzy i napisało, że mogłoby to „osłabić na arenie międzynarodowej nasze argumenty merytoryczne i wagę sprzeciwu moralnego zgłaszanego przez Polskę oraz utrudnić korzystanie z już dostępnych środków reagowania wobec przypadków obrażania dobrego imienia naszego kraju przez nieuprawnione twierdzenia”. Orzeczenia trybunału w Strasburgu sporo budżet państwa kosztują, zatem trafność zapożyczonej do tytułu tezy wiceministra jest wielowątkowa…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski