Władcy usiłują odwrócić bessę

Tytuł nie dotyczy, niestety dla inwestorów, trendu na Giełdzie Papierów Wartościowych, lecz sytuacji samych wszechwładców Polski.

Nowy prezes TVP Jacek Kurski zaraz po powołaniu rano przez ministra skarbu Dawida Jackiewicza na to stanowisko pojawił się w siedzibie stacji na Woronicza by wygłosić oświadczenie. N/Z prezes TVP Jacek Kurskifot. Adam Chełstowki/FORUM

W oficjalnych deklaracjach zawłaszczanie wszelkich dziedzin życia publicznego uzasadniają wynikami wyborów, ale cichcem analizują stabilne trendy sondażowe. A te potwierdzają, że akcje zarówno PiS, jak i prezydenta Andrzeja Dudy tanieją w tempie niespotykanym w dziejach III RP. Zjawisko zmęczenia materiału i powyborczego rozczarowania społeczeństwa jest naturalne, ciągnie w dół każdą władzę — ale stopniowo, taki proces rozkłada się na lata. Tymczasem rozczarowanie ekipą PiS, największe wśród centrowej części elektoratu tejże partii, postępuje z tygodnia na tydzień.

Zdający sobie z tego sprawę szef szefów Jarosław Kaczyński zarządził propagandowe kontruderzenie.

Głównym narzędziem był błyskawiczny skok partyjny na Telewizję Publiczną i Polskie Radio. Ale wszechmogący prezes zarazem potrząsnął premier Beatą Szydło i dał wyraz krytycznej ocenie komunikacji jej rządu. Eksperyment z kierowaniem przez poseł Elżbietę Witek i gabinetem politycznym, i polityką informacyjną okazał się kompletną plajtą. Stąd konieczność powołania odrębnego rzecznika prasowego Rafała Bochenka. Wahadło przeszło w ten sposób na drugą stronę, ponieważ ten były prezenter pogody z TVP Kraków nie ma z kolei jakiegokolwiek umocowania politycznego. Pozostanie mu sprawne odczytywanie komunikatów i prognoz.

Ustawa zagarniająca TVP i PR, ogłoszona w czwartek z dokładnością do sekundy, miała vacatio legis trwające do północy aż 6 godzin, 2 minuty i 56 sekund.

Absolutnie nie wolno nazywać jej „małą ustawą medialną”, ponieważ w obszarze telewizji i radiofonii nic nie reguluje. To lex specialis w obszarze spółek prawa handlowego. Zgodnie z kodeksem członków zarządu spółki powołuje i odwołuje rada nadzorcza, chyba że statut stanowi inaczej. Kodeks ustala także kadencyjność zarządu, chociaż konkretny członek może być odwołany w każdym czasie.

Tymczasem w spółkach akcyjnych TVP i PR rady nadzorcze, nawet powoływane spośród swojaków, stały się zbędnym ogniwem pośredniczącym. PiS otrzymało możliwość wyrzucenia przez ministra skarbu państwa szefów publicznych nadawców w każdej sekundzie. Nie za niepokorność, która jest niewyobrażalna, lecz za zbyt małą gorliwość w upowszechnianiu uszczęśliwiającej Polaków dobrej zmiany.

Zawłaszczeniowa ustawa na końcu zawiera przepis urągający logice. PiS łaskawie zgodziło się, na wniosek klubu Kukiz’15, na dopisanie, że zmiany tracą moc 30 czerwca 2016 r. Chodziło o zdopingowanie się do uchwalenia całkiem nowej ustawy o tzw. mediach narodowych. Dopisanie daty granicznej do epizodycznej nowelizacji tworzy jednak, w razie spóźnienia się parlamentu, ogromny bałagan prawny!

Termin utraty ważności powinien być wpisany oczywiście do… zasadniczej ustawy o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 r. — o, wtedy miałoby to realny sens. Ale to i tak czyste teoretyzowanie, z wejściem w życie przed 30 czerwca zupełnie nowej ustawy, m.in. wyrzucającej z pracy całe dotychczasowe załogi TVP i PR, wszechwładcy Polski na pewno się wyrobią.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski