Władza konsumuje kolejny plasterek

Konstytucja RP stanowi, że pierwszego prezesa Sądu Najwyższego powołuje prezydent „na sześcioletnią kadencję”.

Warszawa 24.07.2017. Plac Krasinskich. Demonstracja partii i ugrupowan opozycyjnych przeciwko reformom PiS w wymiarze sprawiedliwosci. n / z manifestanci.fot. Adam Chelstowski/FORUM

Zgodnie z przeforsowaną przez PiS ustawą o Sądzie Najwyższym (SN) — notabene jej pierwszą wersję Andrzej Duda zawetował — o północy z wtorku na środę przeszło w stan spoczynku 11 sędziów SN, którzy ukończyli 65 lat i nie zwrócili się do prezydenta o łaskę przedłużenia stanu czynnego. Wśród nich — pierwsza prezes Małgorzata Gersdorf, która na stanowisko powołana została przez Bronisława Komorowskiego w 2014 r. i nadal uważa się za kierującą SN aż do 2020 r. Opiera się na art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, który stanowi, że pierwszego prezesa SN powołuje prezydent „na sześcioletnią kadencję”. PiS odbija art. 180, który ustala, że „sędziowie są nieusuwalni”, ale również że „ustawa określa granicę wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku” oraz że „w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku z pozostawieniem mu pełnego uposażenia”.

Pytanie, która norma konstytucyjna okazuje się obecnie silniejsza, jest czysto retoryczne. Partia, która 25 października 2015 r. zyskała w urnach poparcie mniej niż 18,7 proc. uprawniony do głosu Polaków, dzięki większości bezwzględnej w Sejmie i Senacie konsekwentnie realizuje plan przejęcia 100 proc. władzy nad każdą sferą życia publicznego. Z sądownictwem idzie najbardziej opornie, ale plasterek po plasterku również ono jest konsumowane. Najszybciej poszło z 15-osobowym Trybunałem Konstytucyjnym, wszystkich sędziów jest w Polsce ponad 10 tys., zatem wprowadzenie tzw. dobrej zmiany w tym środowisku rozpisane zostało na znacznie dłużej.

Po sądownictwie następnym daniem w jadłospisie PiS jest samorząd terytorialny. W jesiennych wyborach tzw. dobra zmiana ma zejść pod strzechy gminne, powiatowe, a przede wszystkim wojewódzkie. W kończącej się kadencji prawidłowe oblicze mają wyłącznie samorządowe władze Podkarpacia. Sondaże wskazują, że jesienią PiS zje inne wojewódzkie plasterki. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski