Czy na Europejskiej Stolicy Kultury można zarobić? Czyli kultura i pieniądze

Wrocław wraz z hiszpańskim miastem San Sebastian w 2016 roku piastuje zaszczytną funkcję Europejskiej Stolicy Kultury. Czy na organizacji dużych wydarzeń można zarobić – także w Polsce?

Wrocław, 17.01.2016. Finałowy pochód performance "Przebudzenie" Chrisa Baldwina z okazji weekendu otwarcia Europejskiej Stolicy Kultury przeszedł ulicami miasta. Fot. Bartłomiej Kudowicz/Forum

Wrocław organizując ESK2016 (a przypomnę, że zaplanowano niemal 400 projektów co daje łącznie ok. 1000 wydarzeń artystycznych), postawił sobie trzy strategiczne cele, które w tym roku chce zrealizować:

1) Dwukrotny wzrost liczby turystów we Wrocławiu w 2016 roku (w 2014 Wrocław odwiedziło niemal 917 tys. turystów).

2) Podwojenie uczestnictwa wrocławian w kulturze.

3) Wzrost rozpoznawalności marki Wrocławia za granicą.

Po pierwsze – i najważniejsze – dobrze, że władze Wrocławia wyznaczyły sobie konkretne cele, dzięki czemu będzie można łatwo zweryfikować, czy podejmowane działania były EFEKTYWNE czy tylko EFEKTOWNE.

Nie ma co się jednak oszukiwać, aby tak ambitne cele zostały zrealizowane, potrzebne są pieniądze – i to wcale nie małe.

Nagroda, przyznawana przez Komisję Europejską, miastu które wygrywa tytuł ESK jest stosunkowo niska i wynosi jedynie 1,5 mln euro.

Znaczną część pieniędzy na organizację wydarzeń kulturalnych we Wrocławiu przekazał, latem 2015 roku, polski rząd – 99 mln zł na 2016 rok plus 3 mln na rok 2017. Wcześniej, na przygotowania, Ministerstwo Kultury przeznaczyło 20 mln zł. Tegoroczny budżet Wrocławia na kulturę wynosi 185 mln zł.

Choć mogłoby się wydawać, że 185 mln zł to zawrotna suma, to wcale tak nie jest. To jedynie 4,8% wszystkich wydatków Wrocławia zaplanowanych na 2016 rok. Podobny procentowy udział w budżecie miasta na kulturę i dziedzictwo narodowe zaplanowano w budżecie miasta w 2010 roku. Znacznie więcej wydano (a przynajmniej zaplanowano) na ten cel w 2015 roku – 6,07% całego budżetu.

Znacznie więcej (procentowo) na kulturę w ubiegłym roku wydał m.in.: Zamość (10,91%), Sopot (9,7%) i Katowice (7,36%).

Czy Wrocław i Polska przypadkiem nie przeszarżowały z wydatkami na ESK2016?

Jestem przekonany, że nie. Kultura i różnego rodzaju eventy, co prawda są drogie, ale można na nich również świetnie zarobić.

Jak?

Oto kilka danych:

Dochody Liverpoolu, który był Europejską Stolicą Kultury w 2008 roku, wyniosły 130 mln funtów. W organizowanych tam wydarzeniach w ramach ESK wzięło udział 9,7 mln osób. Przypomnę tylko, że w roku 2013 ten zaszczytny tytuł nosiła Marsylia. Tego roku w zorganizowanych wydarzeniach kulturalnych udział wzięło 11 mln osób, a 511 tys. wzięło udział tylko w samej ceremonii otwarcia.

Czy w Polsce też możemy liczyć na takie zaangażowanie uczestników?

Być może wynik Marsylii będzie trudno przebić, ale kto wie…

W 2013 roku w Szczecinie został zorganizowany Finał Regat Wielkich Żaglowców:

Budżet wydarzenia to 20 mln zł.

Koszty promocji – 2,9 mln zł.

W wydarzeniu uczestniczyło ponad 1 mln unikalnych uczestników.

620 tys. to turyści z Polski, a 100 tys. z zagranicy. 75 proc. z nich spędziło w Szczecinie więcej niż dwa dni.

87 proc. zadeklarowało, że chce do Szczecina jeszcze wrócić.

Sami turyści wydali w czasie tego eventu 300-400 mln zł. A więc tyle dodatkowych pieniędzy zaledwie w ciągu kilku dni wpompowano w lokalną gospodarkę.

Organizacja dużych wydarzeń jest niestety drogie i na szczęście samorządy mają tego świadomość, dlatego na te z dużym potencjałem promocyjnym, przeznaczają spore środki.

Oto kilka danych liczbowych (podane kwoty dotyczą wsparcia wydarzenia z budżetu miasta):

Bydgoszcz – Camerimage – 2,5 mln zł rocznie.

Gdynia – Open’er Festival – 4,9 mln zł w 2015 roku.

Łódź – Międzynarodowy Festiwal Designu – 700 tys. zł.

Poznań – Malta Festival – 3,2 mln zł w 2015 roku.

Więcej o Europejskiej Stolicy Kultury, ale i o promocji polskich miast, posłuchasz na stronie Polskiego Radia 24>>>

Robert Stępowski
Robert Stępowski