3 państwa UE o najwyższym wskaźniku cloud. Polska na szarym końcu.

Technologia cloud computing (chmury obliczeniowe), pozwalająca na bezpieczne przechowywanie oraz przesyłanie danych z upływem czasu zyskuje coraz to nowych zwolenników, zarówno pośród użytkowników prywatnych, jak i biznesowych. Jednak można odnieść wrażenie, że ów trend szerokim łukiem omija Polskę, gdzie przedsiębiorcy zdają się albo nie wiedzieć o istnieniu chmur, albo im po prostu nie ufają.

 

Skąd taki kontrowersyjny wniosek?

Płynie on z wyników badań opublikowanych przez Eurostat, czyli Europejski Urząd Statystyczny – urząd Komisji Europejskiej z siedzibą w Luksemburgu. Mówią one, że wśród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej, odsetek przedsiębiorstw, jakie w Polsce korzystają z rozwiązań chmurowych, plasuje nas pod tym względem na trzecim miejscu. Tyle że od końca.

 

A kto jest liderem tego rankingu?

Podium w całości należy do Skandynawii; pierwsze miejsce zajmuje Finlandia, gdzie aż 57% firm korzysta z technologii cloud. Drugie miejsce przypada Szwecji, tam 48% przedsiębiorstw zdecydowało się zaufać chmurom, a pierwszą trójkę zamyka Dania, gdzie omawiany wskaźnik wynosi 42%.

 

Jak zatem dokładnie wygląda sytuacja w Polsce?

Niestety nieciekawie. Nasz kraj należy do niechlubnego grona lokalizacji, gdzie odsetek przedsiębiorstw używających chmur nie przekracza 10%. Dokładnie jest to 8%, co sprawia, że wspólnie z Łotwą „okupujemy” trzecie miejsce od końca. Słabsze od nas są tylko Bułgaria i Rumunia – w obu krajach zaledwie 7% firm działa „w chmurach”, a nieznacznie Polskę wyprzedza Grecja ze wskaźnikiem 9%.

 

Czy można wskazać przyczynę takiego stanu rzeczy?

Tak, i to nawet dosyć precyzyjnie. Czyni to Piotr Rojek, dyrektor zarządzający firmy DSR. Jego zdaniem „…Statystyki zaniżają małe firmy, które do cloud computingu odnoszą się z większą rezerwą niż największe przedsiębiorstwa. Wynika to z wielu powodów: niewystarczającej świadomości potrzeb i korzyści, obaw, a także dużej rezerwy do relatywnie nowych rozwiązań…

 

A więc, czy nasz kraj ma szansę na doścignięcie liderów, czy może raczej skazani jesteśmy na zamykanie stawki?

Na to pytanie ciężko jest precyzyjnie odpowiedzieć. Z jednej bowiem strony, inna statystyka – a dokładnie statystyka pokazująca wzrost odsetka firm użytkowników chmur w krajach UE w przeciągu dwóch lat poprzedzających badania Eurostatu (2016 – 2017)  – wróży nam źle. Wynika z niej bowiem, że w przytoczonym okresie, ilość polskich przedsiębiorstw pracujących z pomocą chmur wzrosła zaledwie o 2% (z 6 do 8), podczas gdy np. w Szwecji odnotowano wzrost o 9% (z 39 do 48), w Wielkiej Brytanii aż o 11% (z 24 do 35) a w Czechach o 6% (z 13 do 19). Rodzi to zatem obawy, że w przypadku utrzymywania się takiej tendencji przepaść pomiędzy Polską a resztą Unii będzie pogłębiać się aż do momentu, w którym rodzime przedsiębiorstwa nie będą w stanie konkurować z zagranicznymi firmami, lepiej rozwiniętymi technologicznie. Ale na szczęście ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny.

 

Dlaczego?

Ponieważ z drugiej strony, polskie firmy staną przed prostą koniecznością adaptacji rozwiązań chmurowych bez względu na to, czy im ufają, czy nie. Zwraca na to uwagę wspomniany już Piotr Rojek, mówiąc że „…W ciągu najbliższych kilku lat firmy będą przenosić się do chmury, bo nie mają innego wyjścia. Wiele nowych technologii oferowanych jest w tej chwili już tylko w modelu cloud. Stopniowo wszyscy dostawcy przenoszą ciężar projektów badawczo-rozwojowych na rozwiązania chmurowe więc jeśli ktoś nie będzie korzystał z cloud computingu, pozostanie w tyle technologicznie, a więc siłą rzeczy także biznesowo…”

Innymi słowy, cloud computing stanie się tak powszechny, że funkcjonowanie na rynku stanie się wręcz niemożliwe (a w najlepszym przypadku skrajnie trudne), bez pomocy chmur obliczeniowych, podobnie jak dzisiaj trudno wyobrazić sobie firmę bez komputerów i internetu.

Podsumowując, Polska może obecnie zajmować odległe lokaty i nadrabiać straty wobec zagranicznej konkurencji powoli, ale w końcu zrówna się z nimi, ponieważ nie będzie innego wyjścia.

Niko Bałazy