Co z tym Forexem?

Ostatnie tygodnie to swego rodzaju nagonka na rynek Forex. Media podchwyciły temat i uderzają nagłówkami mówiącymi o zakazie Forexu w Belgii. Niedawna decyzja PKO BP o zamknięciu platformy transakcyjnej może być kolejnym argumentem w rękach przeciwników obecności inwestorów indywidualnych na rynku walutowym. Czy warto zakazać Forexu?

Od razu zaznaczę, że sam nie jestem wielkim fanem Forexu. Ale wiem, że są ludzie którzy chcą tam inwestować i robią to z sukcesem. W tym momencie odzywają się przeciwnicy mówiący o tym, że 90 procent osób traci na tych inwestycjach. Rzeczywiście takie są statystyki KNFu, ale podczas niedawnej rozmowy szefem pewnego dużego polskiego brokera forexowego dowiedziałem się o innej ciekawej statystyce. Otóż według danych z jego platformy około 70 % transakcji jest zyskownych. Ale! Inwestorzy szybko biorą zyski, a nie tną strat, bo nie zakładają stop lossów. Ostatecznie na całych inwestycjach wychodzą stratni. Problemem zatem jest zarządzanie kapitałem. Nie wiem czy tak jest wszędzie, mówię to na podstawie danych czołowego polskiego brokera forexowego.

Wracając do tematu zakazu Forexu. Czy u nas do tego dojdzie? Tego nie wiem, ale nie wykluczam, że jakieś ograniczenia mogą się pojawić. Natomiast jestem zdecydowanym przeciwnikiem zakazania rynku walutowego, czy też zakazania jego reklamy. Według mnie ta druga opcja mogłaby być pocałunkiem śmierci dla wielu mniejszych mediów finansowych.

Ponadto przekonuje mnie jeden argument – to są indywidualne pieniądze i każdy może robić z nimi co chce. Ok słyszę głosy przeciwne – wielu jest nieświadomych i dają się wciągnąć. Zgadzam się i tu przechodzimy do sedna sprawy.

Uważam, że problemem są różnego rodzaju „dziwni” zagraniczni pseudo-brokerzy, którzy obiecują krociowe zyski już od 100 zł. Na twitterze pojawia się masa różnych screenów z dla mnie śmiesznymi reklamami, ale zdaję sobie sprawę, że są osoby, które się na nie nabierają. I to według mnie jest  główny problem. Wszelkie regulacje powinni iść właśnie w takim kierunku, aby eliminować tego typu „brokerów” na rzecz domów maklerskich nadzorowanych przez KNF.

Bo co się stanie jak „zakażemy” Forexu? Rynek nie lubi próżni i pewnie inwestorzy całkowicie uciekną za granicę, możemy zapomnieć o jakiejkolwiek kontroli, ochronie inwestorów czy podatkach. Dokładnie to samo stało się po ustawie hazardowej, gdzie zagraniczni bukmacherzy zacierali ręce. Podsumowując ewentualny zakaz sprawi, że stracą wszyscy, a nie widzę za bardzo wygranych.

Kamil Gemra