Kontrakty terminowe na WIG20 na poniedziałek-wtorek, 07.10-08.10.2019

Kontrakty terminowe na WIG20 w drugiej części minionego tygodnia faktycznie  – tak, jak to przewidywaliśmy w poprzednim artykule – pokonały wsparcie w okolicach 2150 (w przeddzień ogłoszenia wyroku Trybunału Europejskiego dotyczącego naszych banków, w sprawie frankowiczów) i zaatakowały barierę popytową w okolicy 2100+, wzmocnioną zniesieniem 61,8% na wykresie dziennym (poziom 2107-08). Chwilami nawet znalazły się jeszcze bliżej wsparcia 2040-50, schodząc w okolice 2080, gdzie rynek już wcześniej (w połowie sierpnia) tymczasowo się odbijał, zanim ostatecznie dotarł do 2040-50.

Tak się jednak ułożyły notowania, że w czasie żadnej z ostatnich sesji nie doszło do zamknięcia dziennego poniżej wspomnianego zniesienia 61,8% na poziomie 2107-08. To może dawać nadzieję Bykom przynajmniej na cofnięcie do rejonu 2150.

Tym samym zaczęłaby się rysować formacja głowy z ramionami na D1. Tak więc można by się spodziewać w takim przypadku powrotu do ok. 2150, a potem próby ponownego natarcia na 2100+ i większej szansy tym razem na zejście kursu nie tylko do 2080, ale również na zaatakowanie 2040-50.

Z drugiej strony, patrząc na wykres intradayowy, warto zauważyć, iż rynek obecnie ma problem z pokonaniem oporu 2129-34, który jest wzmocniony równością korekt na M15/ H1 oraz zniesieniem 38,2% wcześniejszych spadków intra. Jeśli chodzi o kształtowanie się odbicia, to z jednej strony można mówić o próbie wpisywania się kursu w schemat trójkąta symetrycznego/ pro spadkowej chorągiewki.

Z drugiej strony Byki mogą interpretować obecną sytuację jako próbę tworzenia ucha od formacji spodko-podobnej na M15. Inna sprawa, że faza budowania ucha nadmiernie się przeciągnęła.

Sytuacja na Zachodzie skłania do przyznania trochę większych szans Niedźwiedziom u nas, chociaż cofnięcie do 2150, zanim podaż ewentualnie odciśnie wyraźniej swoje piętno na obecnej sytuacji rynkowej, jak najbardziej wchodzi w grę.

Najmniej spodziewane w tym momencie wydaje się wybicie w górę powyżej 2150, aczkolwiek zupełnie też takiej sytuacji nie można wykluczyć, szczególnie gdyby Zachód spróbował wrócić do wzrostów lub znacznie zwiększyć odbicie. Wymagałoby  to jednak tego, ażeby nasz rynek z kolei zaczął w mniejszym stopniu przejmować się sytuacją banków.

Nasi czytelnicy – współpracujący na bieżąco z autorem artykułu w ramach Mentoring & Trading Room-u i programu Mail & Play – najlepiej wspominają z ubiegłego tygodnia sesję środową, kiedy to graliśmy około 40-punktowego shorta. Wchodziliśmy w S w trakcie przebijania przez kurs wsparcia 2148-51 (ze względu na siłę presji podażowej). Potem czekaliśmy, aż rynek zrealizuje kolejne nasze cele: 2139-43, 2129-34 oraz 2116-21 i 2103-07/08.

Ten ostatni cel był notabene realizowany na sam koniec sesji, ale zdołaliśmy wyczekać z  kasowaniem zysku do tej finalnej fazy notowań. To się na pewno opłaciło. Ponadto warto jeszcze wspomnieć, że rynek zachował się idealnie, jak na taką sytuację, bo realizował kolejne cele bardzo precyzyjnie, a odbicia nie przekraczały wielkością poprzednich, czyli równości małych korekt na M15.  Inwestuj codziennie na FW20 razem z autorem artykułu!

(Przypominam, że podawane w tym cyklu artykułów kwotowania i wykresy dotyczą instrumentu FPL20. Różnią się one od FW20 o 1 pkt, tzn. gdy mówimy w artykule np. o poziomie 2000, odnosimy się jednocześnie do poziomu 2001 na FW20.)

Miłosz Fryckowski
Miłosz Fryckowski