Szukam światełka w giełdowym tunelu

Powiem wprost: czekam na kapitał zagraniczny. Patrzę na spadające ceny naszych spółek i zastanawiam się kiedy fundusze zagraniczne i czysty kapitał spekulacyjny pokusi się i odwiedzi nasz piękny kraj nad Wisłą. Czy nasz parkiet jest naprawdę aż tak mało atrakcyjny?

BofA ML: Rząd PiS zaszkodziłby bardziej akcjom niż obligacjom | Dyskusja.biz

Jeszcze kilka lat temu inwestowanie na polskim parkiecie należało poprzedzić analizą rynków zagranicznych. Korelacja była bardzo duża, bo z rana ton notowaniom nadawały Niemcy, nocna sesja azjatycka, istotna była również Wielka Brytania i od połowy dnia wszyscy razem patrzyliśmy na sesję za oceanem, w USA. Duże rynki były siecią naczyń powiązanych i bardzo rzadko zdarzały się sesje oderwane całkowicie od schematów na świecie. Metaforycznie, byliśmy jak element giełdowego oceanu i czuliśmy każdy prąd, falę itp. Dzisiaj mam wrażenie, że pływamy co najwyżej w akwarium.

Pamiętam też plany połączenia polskiej giełdy z wiedeńską. W wywiadach z ówczesnym prezesem Sobolewskim, nasłuchałem się naprawdę imponujących pomysłów, które miały z nas uczynić centrum finansowe tej części Europy. Planów już nie ma, prezesa na stanowisku również. Niestety nie ma też kapitału zagranicznego, inwestorów indywidualnych, a po rynku huczą plotki, że może pewnego dnia całkowicie zniknąć kapitał OFE. Poprzedni rząd swoją „reformą” emerytalną i sposobem jej wprowadzenia pokazał, że rozmontowanie drugiego filaru wcale nie jest takie trudne. Możliwe, że doczekamy się kontynuacji.

Instytut Finansów Międzynarodowych szacuje, że w 2015 roku z rynków wschodzących odpłynęło 540 mld dolarów. My również jesteśmy rynkiem wschodzącym, więc część tej kwoty uciekła również z naszego parkietu. Ciężar utrzymania notowań pozostał na gigantach jak KGHM, bankach i sektorze energetycznym. Wszyscy tu wymienieni mieli się całkiem nieźle (banki wręcz rekordowo) do momentu nowych ustaw wprowadzonych przez Sejm.

Może uproszczę teraz rzeczywistość, ale wydaje mi się, że to będzie najbardziej obrazowało sytuację naszego parkietu. Wyceny spółek są bardzo niskie. Marek Wierciszewski pisał w Pulsie Biznesu, że niektóre spółki z WIG20 tak niskie wyceny miały w najgorszym momencie kryzysu finansowego w 2008. Czy naprawdę jest tak źle? Wróćmy do tytułowego światełka w tunelu, szukamy nadziei w 2016 roku. Unijne pieniądze będą pomponowane w nas do 2020 roku, wyniki spółek są dobre, fundusze poszukujące startupów coraz częściej patrzą w naszą stronę, bezrobocie spada… fundamentalnie nie jest tak źle, jak to wygląda na wykresach. Wychodząc z tego założenia, jest okazja do tańszych zakupów, ale tylko z myślą o długim terminie i tytułowym światełku w tunelu – kapitale zagranicznym.

Zakładając pogarszającą się sytuację w Chinach i zaostrzenie polityki monetarnej w USA… nie chcę prognozować, bo tego żaden inwestor nie powinien robić. Jednak jeśli kapitał zagraniczny zechce szukać zysków, a największe parkiety na świecie wyhamują, to może w końcu przyjdzie czas na rynki wschodzące. Nasz rynek jest niedowartościowany i bardzo atrakcyjny dla kapitału spekulacyjnego, w szczególności jeśli połączymy to z kursem naszej waluty. To oczywiście wiadomość dobra dla głównie dla inwestorów.

Nie mam pojęcia kiedy przyjdzie ten moment, w którym zagraniczny kapitał zechce na nas zarobić i wywinduje w końcu ceny na giełdzie. Może za kwartał, może dopiero za rok. Nie wiem, prognozowanie jest tutaj bezcelowe. Jednak kiedy myślę o kupowaniu akcji, to tylko i wyłącznie z perspektywą długoterminową i nadzieją na kapitał zagraniczny. To ostatnie światełko w tunelu, jakie pozostało inwestorom indywidualnym, którzy liczą na zyski lepsze niż z bezpiecznego portfela dywidendowego.

Oby tylko pociąg z kapitałem zagranicznym dojechał na parkiet szybciej niż jakiekolwiek załamanie na rynkach. Chiny wprawdzie potrafią „ustawowo” ograniczać panikę na rynkach i pojedyncze załamania kursów akcji, ale w historii rynków kapitałowych, jeszcze nikt nie wygrał z rynkiem dzięki przepisom. Jeśli kryzys przyjdzie z Chin szybciej niż odbicie na naszym rynku, to nasz parkiet będzie dla inwestorów niczym półka sklepowa w Black Friday.

Tomasz Jaroszek, autor bloga doradca.tv

Tomek Jaroszek
Tomek Jaroszek