Nasz wynik medalowy to standardowe średniactwo

Brazylia będzie spłacać rachunki za igrzyska w Rio w 2016 długie lata, podobnie jak Grecja spłacała za ateńskie igrzyska z 2004 r. I nikogo nie powinno dziwić, że pierwsza dziesiątka w klasyfikacji medalowej należy do G20.

Rio de Janeiro od pokoleń jest jednym z kilku najbardziej popularnych miast świata, zatem dla dodatkowej promocji zorganizowanie Igrzysk XXXI Olimpiady nie było mu potrzebne. Gdy w 2009 r. zdobywało olimpijską nominację, przeżywającej boom Brazylii chodziło o potwierdzenie mocarstwowych aspiracji. Obecnie gospodarczo-społeczna sytuacja 208-milionowego państwa jest w głębokim dołku. Budżet miejski, stanowy i federalny rachunki za 17-dniową festę z sierpnia 2016 r. będą spłacały długie lata, tak jak Grecja za ateńskie igrzyska z 2004 r. Chociaż akurat w Rio samba ponad stan to norma — coroczny 5-dniowy karnawał wart jest zaciskania pasa przez pozostałe 360 dni.

Od ponad wieku igrzyska olimpijskie są fenomenem ludzkiej cywilizacji. Machina sportowego biznesu tworzy nowe dyscypliny, nakręca spiralę mistrzostw świata i kontynentów, cykli pucharów i tourów. Postępuje dewaluacja takich tytułów i pucharów. Upragniony medal olimpijski, a złoty w szczególności, bije je na głowę — poza niektórymi dyscyplinami, typu tenis czy golf.

Dlatego zestawienie klasyfikacji państw w Rio z listą G20, a także OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) nie dziwi. Pierwsza dziesiątka medalowa należy również do G20, ponieważ i tu, tu decyduje masa. Nieco inaczej wygląda porównanie z OECD, gdzie jednym z kryteriów jest PKB na głowę — do niej nie należą ani Chiny, ani Rosja (notabene ta ekipa została w Rio mocno okrojona z powodu dopingu). Dalej listy medalowe i cywilizacyjne już się rozchodzą.

Np. tuż za Polską znalazła się Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, gdzie ogół ludności głoduje. Unijnymi przykładami z drugiego bieguna mogą być Austria, z jednym brązem, oraz Luksemburg — bez medalu. Biorąc pod uwagę PKB na mieszkańca, państwa te stać na zainwestowanie w jakieś niszowe dyscypliny — ale tego nie robią i teraz nikt się dorobkiem w Rio nie przejmuje. Natomiast w usportowionej Finlandii jedyny brąz wywołał narodowy szok. Najwyższy zaś PKM (produkt krajowy medalowy) na głowę odnotowała… Grenada — jedyny medal, srebrny, przypadł tam na 110 tys. mieszkańców.

Lokując się pod koniec trzeciej dziesiątki (ważne są medale złote) Polska osiągnęła wynik jak w tytule. Pomijając rozpamiętywanie PRL, na pożegnanie XX wieku w Sydney 2000 ekipa III RP zdobyła 14 medali (według kruszców: 6, 5, 3). W XXI wieku utrwaliła się dycha: 2004 Ateny — 10 (3, 2, 5); 2008 Pekin — 10 (3, 6, 1); 2012 Londyn — 10 (2, 2, 6). W tym kontekście ciut lepszy wynik w Rio — 11 (2, 3, 6) to wizerunkowy krok do przodu.

Solą igrzysk niezmiennie są jednak najbardziej rozpalające kibiców gry zespołowe, a tutaj nic nie drgnęło — ostatni medal odnotowaliśmy na początku III RP, gdy z Barcelony 1992 srebro przywiozła młodzieżówka piłkarska. W Rio siatkarze tradycyjnie padli w ćwierćfinale, a walczący do końca szczypiorniści przełknęli z całą Polską gorycz czwartego miejsca, tuż za podium, uważanego w psychologii sportowej za nieszczęsne.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski