1,5 proc. PKB na innowacje to za mało

W tym roku na rynek venture w Polsce mocniej wejdą polskie korporacje. Chyba, że politycy zdecydują, że ważniejsze jest… ratowanie górników. Aby polskie projekty zaczęły odnosić globalne sukcesy potrzebujemy kilkakrotnego zwiększenia inwestycji w start-upy.

Początek stycznia 2016 r.  jest zawsze okresem, w którym wielu ekspertów/znachorów (niepotrzebne skreślić) stara się przewidzieć co będzie się działo w tym roku. W branży inwestycyjnej pojawiają się opinie bardziej sugestywne i bardziej obiektywne. Zależą one czy są formułowane w oparciu o rzetelną analizę czy też w oparciu o życzeniowe oczekiwanie, że kolejny rok musi być tym w którym na pewno się uda. Najciekawsze jest w tym jednak to, że wszelkie przewidywania i prognozy, które udało mi się znaleźć, bazują na wręcz statystycznej analizie poprzednich okresów gdzie kluczowe znaczenia ma wysokość inwestycji jaką zrealizowały poszczególne fundusze venture. Analizowane jest ile pieniędzy zostało zainwestowanych a nie ile udało się na  inwestycjach zarobić. Nie mówię tutaj o księgowym wyniku na operacjach opartych o kolejne rundy finansowania tylko o konkretny zarobek w gotówce. Niestety tutaj każdy fundusz prezentuje albo największe sukcesy albo generalny IRR na wszystkich zrealizowanych inwestycjach. Z drugiej strony bardzo często jest tak, że fundusz realizując wyjście z inwestycji robi to w ostatnim z możliwych momentów przed odwróceniem się tendencji na rynku. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że duża stopa zwrotu przy wyjściu z inwestycji może oznaczać de facto maksimum możliwej do uzyskania wyceny danego projektu (poza oczywistymi wyjątkami).

Na rynku amerykańskim mamy do czynienia z siódmym rokiem, w którym zwiększane są inwestycje w start-upy. Przypomnę, że mówimy o inwestycjach o wysokim ryzyku natomiast o potencjale uzyskania ponadprzeciętnej stopy zwrotu. W ostatnim roku w USA zainwestowano blisko 100 mld USD! Powtórzę po raz kolejny: w inwestycje, które według zarządzających funduszami venture i inwestujących nie swoje pieniądze, będą tymi przełomowymi i gwarantującymi rewelacyjne stopy zwrotu. Nie dysponuję jeszcze danymi z rynku polskiego, ale zaryzykuję stwierdzenie, że w 2015 r. w Polsce nie zostało zainwestowane w start-upy więcej niż 0,1% tej kwoty (aby być precyzyjnym: nie mówię tutaj o pieniądzach pochodzących z Unii Europejskiej).

W polskich realiach od wielu lat lansowana jest teza, że nie ma projektów które mają potencjał aby osiągnąć globalny sukces. Moim zdaniem, aby to sprawdzić musimy poczekać aż poziom inwestycji w projekty o podwyższonym poziomie ryzyka przybliży się chociażby do poziomu 1% inwestycji realizowanych na rynku amerykańskim, czyli o kwocie 1 mld USD. Zwiększone ryzyko jest wprost proporcjonalne do ilości kapitału dostępnego na inwestowanie na rynku. Inaczej mówiąc – im więcej pieniędzy tym większa skłonność do ryzyka.

A co się będzie działo w tym roku na polskim rynku? Według mnie ten rok będzie się charakteryzował inwestycjami typu coroparte ventures (czyli inwestowanie w projekty na wczesnym etapie przez korporacje) oraz early stage.

Corporate ventures na całym świecie postrzegane jest jako główny czynnik innowacji. W przypadku firm o zasięgu globalnym realizowane są dwa cele. Pierwszy, to pozyskiwanie poprzez innowację rynku zbytu, drugi wspieranie rozwoju rynku, na którym ma się pozycję lidera.  W polskich realiach spodziewałbym się, że podmioty z WIG20, które w większości kontrolowane są przez państwo, będą zmuszone do inwestowania w innowację. Kilka dni temu została powołana przez rząd polski specjalna rada dedykowana innowacjom. Zakłada się, że udział polskiego PKB w finansowaniu innowacji ma osiągnąć ok. 1,5 proc.. Jeżeli chcemy na innowacjach zbudować przewagę to, obserwując inne kraje, szanse mamy przy tym poziomie niewielkie. Mogę się mylić, ale tego samego dnia ministerstwo skarbu zakomunikowało, że PZU i PKOBP mają wesprzeć… górników. Z drugiej strony prywatne biznesy będą również szukały możliwości pozyskania projektów, które cechować będą się sporą innowacyjnością. Na całe szczęście coraz więcej jest firm prywatnych w Polsce, które szukają rozwoju poprzez inwestowanie w innowacje.

Rynek early stage będzie w Polsce zdominowany przede wszystkim przez fundusze współpracujące z KFK oraz realizujące programy wsparcia inwestycji organizowane przez EIF, EBOiR oraz BGK. Powinno się to znacznie przyczynić to wzrostu wolumenu i wartości inwestycji w Polsce. O ile oczywiście uda się oddzielić gospodarkę od polityki.

Maciej Hazubski
Maciej Hazubski