Startup to nie tylko marzenie i kartka papieru

Parę dni temu pojawił się wywiad z profesorem Filipiakiem, w którym nazwał startup młodym człowiekiem, który ma marzenia oparte na kartce papieru i pomyśle. Następnego dnia prezes innej firmy technologicznej skontrował  założyciela Comarchu zapowiedzią, że jego moralnym obowiązkiem jest wspieranie firm na takim etapie. Ciekawie obserwować jak (i dlaczego) polskie IT patrzy na innowatorów.

startupstockphotos.com

Janusz Filipiak, założyciel Comarchu skrytykował też rządowy program Start in Poland wspierający rozwój rozpoczynających działalność firm innowacyjnych apelując: “powinniśmy wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa [a nie startupy – przyp. red.]. Biznesmenów, którzy włożyli mnóstwo ciężkiej pracy w rozkręcenie firm, już coś zrobili, mają wyniki i pokazali, że potrafią”. Jako prezes fundacji, która jest głosem środowiska startupowego, nie mogłam nie zareagować. I pytam: przepraszam, chwileczkę, czy zatem polskie startupy to marzyciele, którzy czekają, aż im manna spadnie z nieba?

Panie Prezesie,

przy całym szacunku dla Pańskiego dorobku, muszę Pana zapewnić, że przez ostatnie kilka lat wnikliwie przyglądam się dynamice pracy startupowców i wielu leniuchów czekających na publiczną jałmużnę nie widzę. Może to kwestia róznic w definicji startupu? Rzeczywiście, przy obecnej modzie na startupy, interpretacji tego słowa jest wiele.

Śpieszę zatem wyjaśnić, że startup to nowy projekt biznesowy, który dana osoba lub osoby starają się wdrożyć i zrealizować w ramach określonej formy działalności gospodarczej. W uproszczeniu można powiedzieć, że startup jest młodą firmą, której celem jest wytworzenie nowych produktów lub usług i wprowadzenie jej na możliwie największą liczbę zagranicznych rynków.

Stosując pojęcie „młoda firma” wskazuje się na potrzebę rynkowego testowania swojej innowacyjnej oferty. Świeże firmy, które istnieją krótko, nie cieszą się zaufaniem banków i potencjalnych partnerów biznesowych, bo niosą za sobą ryzyko. Ale czy właśnie to ryzyko nie jest nieodłącznym komponentem  innowacji w biznesie? Czy wysokie ryzyko niepowodzenia nie jest częścią tego biznesu, wkalkulowaną w tego typu inwestycje? Nie bez przyczyny fundusze venture capital, które specjalizują się w inwestycjach w firmy na wczesnym etapie, przyjmują zasadę: przeskanować 100 startupów, zainwestować w 10, zarobić na jednym. Dlaczego pomimo tych liczb wciąż przybywa zainteresowanych startupami inwestorów? To jest specyfika tego, przyznaję – niełatwego, rynku.

W 2010 roku światowej sławy ekspert zajmujący się innowacyjnością, Clayton M. Christensen, powiedział, że bardzo mało prawdopodobne jest powstanie rewolucyjnych innowacji zakłócających tradycyjne mechanizmy ekonomiczne w dojrzałej firmie, gdyż ugruntowane przedsiębiorstwa mają zbyt dużo do stracenia w porównaniu do przedsiębiorstw nowopowstałych. Pozwolę sobie przypomnieć, że Comarch, dopiero kilka miesięcy po Estimote czy Kontakt.io wprowadził swoje beacony.

Istnieją przecież dwa podejścia: możemy albo się wspierać i współpracować, albo kanibalizować. Podchodząc do sprawy hipotetycznie: co by się stało, gdyby Pan Prezes zastosował tzw. podejście win-win i zainwestowałby w początkujące Estimote, dając im:

  1. wsparcie finansowe,
  2. kontakty biznesowe,
  3. zaplecze biznesowe?

Myślę, że dzięki takiej kooperacji moglibyśmy mieć już w Polsce  pierwszego jednorożca, a Pan Prezes być może nie miałby 76%, ale np. 20% udziałów w firmie wartej “grube pieniądze”. Z możliwością dokupienia pozostałych udziałów w przypadku, gdy przedsięwzięcie dalej by rosło i dobrze prosperowało.

Parę dni temu Orlen deklarował, że “duże, krajowe przedsiębiorstwa powinny odgrywać aktywną rolę w budowaniu ekosystemu, sprzyjającego pełnemu wykorzystaniu potencjały innowacyjności i przedsiębiorczości Polski. Takie podmioty, ułatwiając krajowym startupom komercjalizację swoich pionierskich pomysłów, mogą same wiele zyskać na tej współpracy”. Dlatego w Startup Poland zaczęliśmy organizować Startup Connector – w dwa miesiące udało się zanimować 250 spotkań, w których wzięło udział 42 korporacji i 125 startupów. Do stołu zapraszaliśmy tradycyjny biznes i młodych przedsiębiorców – i zapewniam Pana, że na spotkania nie przychodzą z kartkami papieru. Mają produkt, prototyp, pierwsze wdrożenia i klientów.

Po drugie, polskie startupy nie są wcale takie nierozsądne – z badań Startup Poland wynika, że w 60% przypadków ich założycieli sięgnęło po własne oszczędności, a większość planuje również finansowanie rozwoju z przychodów firmy. Analizując wyniki, zastanawialiśmy się, czy fundusze własne zapewnią im kapitał wystarczający do dynamicznego rozwoju.

Ale wydaje się, że Pan rozumie te mechanizmy – w wywiadzie dla Forbes mówił  Pan, że “żeby stworzyć dobry, dopracowany produkt, potrzeba około siedmiu lat i mnóstwa pieniędzy. Trudno jest teraz odpalić firmę, która będzie duża”. Dlaczego Pana zatem dziwi ten kierunek polityki rządu?

Wierzę, że urzędnicy już się nauczyli, że bezpośrednie rozdawanie pieniędzy tym, którzy się ustawią pierwsi pod PARP-em nie działa. Wicepremier Morawiecki zapowiedział, że prócz 3 mld zł ze środków publicznych pochodzących z funduszy europejskich, drugie tyle dołożą fundusze venture capital z całego świata, inwestujące w obiecujące przedsięwzięcia biznesowe na wczesnym etapie ich rozwoju. One mają zapewnić rynkowe podejście z najlepszymi parametrami biznesowymi. Nie patrzmy zatem na branżę tylko przez pryzmat dotacji 8.1! Czy słyszał Pan o Photonie i ich rewelacyjnej kampanii na Kickstarterze?

Pomoc początkującym nie wyklucza też współpracy czy dotacji dla doświadczonych, którzy przy nowych przedsięwzięciach mogą również sięgnąć po wsparcie. Kryterium nie jest wiek, a pomysł i zespół, który spróbuje go zrealizować.

I już na koniec, zgadzam się z Panem, że “to nie znaczy, że każdy młody człowiek w Polsce zrobi sobie LiveChata”. Ale Panie Prezesie, Pan też na początku miał marzenia! Proszę zatem pozwolić młodym marzyć o tym, co Pan osiągnął i nie umniejszać ich prób zostania takim biznesmenem jak Pan!

Może po prostu zamiast deprecjonować ich pracę, warto by było usiąść z nimi do stołu i podzielić się tym, czego Pan już się nauczył. A i może Pan znajdzie na rynku startupowym nowe inspiracje.

Eliza Kruczkowska,

Prezes Startup Poland

Eliza Kruczkowska
Eliza Kruczkowska