To nie afera koperkowa. To farciarz juma bombę!*

Więzienie coraz częściej staje się celem. Nie tylko pobytu przez łamiących prawo przemytników granicznych, ale również szmuglerów zaopatrującej więźniów w broń czy komórki. Kontrabanda w XXI wieku brzmi staroświecko, a w praktyce oznacza nie tyle skrytki w skarpetkach, co najnowsze technologie.

Przemyt to dochodowy „biznes”. Nielegalne przemieszczenie towarów pomiędzy państwami z pominięciem opłat celnych, akcyzy, podatku VAT i innych należności wobec państwa, zdaje się być prostym sposobem na szybki zarobek. Co znajdziemy na liście top 10 przemycanych towarów? Papierosy, narkotyki, leki, alkohol, podróbki ekskluzywnych towarów, telefony, broń, karty SIM, pieniądze… i tak bez końca, bo przecież handlować można wszystkim i wszędzie. Za tymi „łatwymi pieniędzmi” z przestępstwa i nielegalnymi przedmiotami stoją ogromne straty finansowe dla państwa i producentów.

Przykłady? W tym roku polska policja przejęła ładunek nielegalnych papierosów warty ponad 15 mln zł. Na Zachód miały jechać jako… chińskie zupki. W skali makro, plaga przemytu jest ogromna – te straty wygenerowała tylko jedna grupa przestępcza. Według szacunków tylko Polska traci na przemycie rocznie nawet 6 mld zł. Amerykanie straty – wynikające tylko z kontrabandy papierosów – wyceniają na nawet 7 mld USD rocznie. Przemyt to wciąż gigantyczny biznes.

Dronem do budy*?

Szczelniejsze przejścia graniczne powodują, że przemytnicy coraz częściej korzystają z najnowszych rozwiązań technologicznych. Szmuglują papierosy za pomocą pontonów, motolotni no i – tu najnowsza moda – dronów (UAV – unmanned aerial vehicle). Przebitki na każdej paczce „lewych” papierosów sięgają 400 proc.

– Przemytnicy mają drony warte 40-50 tys. zł, mogące udźwignąć kilkadziesiąt kilo ładunku. Nocą są w stanie przerzucić, np. przez Bug, kilka ton towaru, pakowanego następnie do ciężarówek – wyjaśniał mi niedawno jeden z „mundurowych” szukających rozwiązania krzyżującego szyki przemytnikom.

I tak w sierpniu ubiegłego roku w miejscowości Nowa Różanka pod Kętrzynem rozbił się bezzałogowy statek latający – obiekt prawdopodobnie nadleciał z terytorium obwodu kaliningradzkiego. W 2016 r. miały miejsce co najmniej cztery podobne incydenty. Drony zapuszczają się na obszar naszego kraju na głębokość od 200 metrów do kilku kilometrów, latając na wysokości od 50 do 150 metrów. Co więcej u nas przemyt leków też kwitnie – kilka lat temu z Frankfurtu nad Odrą przyleciał do Słubic dron z paczką pigułek poronnych.

Obciach* na odlocie

A więzienia? Oczywiście – skoro Amazon eksperymentuje z dostarczaniem przesyłek za pomocą dronów, to nie dziwi mnie, że przestępcy nie chcą być gorsi. Dzięki sprawnym kontrakcjom przemytnicy coraz częściej gibają w pensjonacie*, ale tutaj szmugiel też kwitnie. Jak? Wszystko za pomocą dronów sterowanych przez przestępców po drugiej stronie muru. Dosyć głośno było o operacji przemytu w UK, która została przypadkowo uchwycona przez kamery zamontowane do obserwacji leśnych zwierząt. Gang przeprowadził w sumie 49 lotów do kryminału, przemycając przedmioty warte blisko milion funtów. W Melbourne, w Australii, policjanci zatrzymali mężczyznę i kobietę w okolicach więzienia, mieli przy sobie narkotyki i zdalnie sterowany quadrokopter, napędzanego czterema silnikami drona. Policjanci słusznie podejrzewali, że ich celem nie był wcale rekreacyjny odlot.

Jarunek w lochu*

Przykłady można mnożyć, bo i jest ich tysiące rocznie: w USA niejaki 25-letni Thaddeus Shortz dostarczał dronami kontrabandę do amerykańskiego więzienia o zaostrzonym rygorze. Używając drona przemycił kilkukrotnie na teren zakładu karnego m.in. telefony komórkowe, narkotyki i tytoń. W Kalifornii, w San Ysidro, znaleziono rozbitego drona, do którego był podczepiony ładunek – bite 3 kilogramy metamfetaminy wartych ćwierć miliona dolarów. Pracownicy DEA (Drug Enforcement Administration), amerykańskiego oddziału specjalnego walczącego z przemytem narkotykowym, podkreślają, że od 2012 r. liczba przemytów z użyciem dronów błyskawicznie rośnie. Choć brzmi to niewiarygodnie to faktem jest, że dotychczas Amerykanie wydawali setki milionów dolarów rocznie na uszczelnienie zasiek i podnoszenie ogrodzeń wokół więzień – z żadnym skutkiem. Dopiero teraz poszli po rozum do głowy – inwestują w systemy antydronowe, testując takie rozwiązania, także rodem z Polski.

Z wolki wianek kulawy* 

Miniaturowe, bezzałogowe „samoloty” są już teraz ogromnym problemem dla policji m. in. W Polsce, starającej się o nadanie uprawnień, pozwalających jej na przejęcie maszyny w przypadku podejrzenia niewłaściwego jej wykorzystania lub nadużywania. Bo przecież chodzi o to, żeby nie tylko zatrzymać drona z nielegalnym towarem. Najważniejsze jest to, aby uchwycić przestępcę, kierującego maszyną. Według celników nielegalny ruch powietrzny nad granicami ciągle się zwiększa, więc pojawia się potrzeba instalacji systemów obrony powietrznej. Systemów skutecznych, neutralizujących UAV i namierzających jego właściciela. Takie próby podejmują nie także amerykańscy pogranicznicy, wychodzący z założenia, że owszem – częste patrole i mury na granicy nie muszą oznaczać spadku przemytu, a jedynie jego przeniesienie na inny pułap. Ot, 150 m nad ich głowami.

*Słowniczek:
afera koperkowa – kłótnia o sprawy nieistotne
farciarz – przemytnik więzienny
juma – kradzież w marketach niemieckich towarów i ich przemyt
bomba – przesyłka z domu
buda – więzienie
obciach – wpadka
gibać – odsiadywać wyrok
pensjonat – więzienie
jarunek – palenie
loch – więzienie
z wolki wianek kulawy – zła informacja otrzymana od kogoś spoza zakładu karnego

dr Maciej Klemm