Niewidzialna ręka rynku telko

Czasem zastanawiam się, czy w polskiej telekomunikacji działa niewidzialna ręka rynku. Po dwudziestu latach od uruchomienia telefonii GSM nawet pośrodku pierwotnej puszczy można złapać zasięg i rozmawiać bez problemów, a cena za minutę rozmowy jest jedną z najniższych w całej Europie.

Fot. REUTERS/Tobias Schwarz (GERMANY)

Operatorzy konkurują ze sobą zacięcie, wprowadzając nowe usługi, inwestując w technologie, obniżając ceny do granic możliwości. Można powiedzieć, że rynek działa bez żadnych zakłóceń… a jednocześnie szybki dostęp do mobilnego Internetu jest reglamentowany i jest wiele miejsc, w których nawet najlepszy telefon pokazuje „zero kresek” zasięgu LTE.

Sytuację miała zmienić aukcja częstotliwości 800 MHz, które idealnie nadają się do pokrycia całego kraju dostępem do sieci czwartej generacji. Dlaczego piszę „miała”? Dlatego, że od początku z tą aukcją były same kłopoty. Zanim jeszcze gracze usiedli do tej rozgrywki, okazało się, że nie będą grali o wszystko, bo niespodziewanie część żetonów została wyłączona z rozdania. Pojawili się też gracze, o których nie było wiadomo, czy na pewno grają samodzielnie, czy będą w stanie dorzucić do banku „wpisowe”, nie mieliśmy też pewności, czy za chwilę nie wyjdą z sali wywracając stolik, każąc nam rozpocząć grę od początku. A czas naglił. Prawie wszyscy protestowali, a z całą pewnością wszyscy wiedzieli, kto za tym stoi. Teraz możemy tylko powiedzieć: „a nie mówiliśmy, że nie wyjdzie z tego nic dobrego…”

Gdy gracze usiedli do ustalania zasad rozgrywki, okazało się, że na stole leży propozycja gry w pokera bez limitu. Tym razem protestowali już wszyscy, ale sędzia, nie bacząc na protesty, rozpoczął grę. Przez wiele miesięcy toczyły się ciche zmagania, a ich jedynym efektem była pula rosnąca na stole. Nie spodobało się to sędziemu technicznemu, który postanowił zastąpić pokera grą w makao, żeby zakończyć ją jak najszybciej. Po raz kolejny prawie wszyscy gracze protestowali, wskazując na poważne zagrożenia dla stabilności prawnej uzyskanego w ten sposób rozwiązania. Tak oto otrzymaliśmy nagrodę, ale wiemy, że być może za jakiś czas będziemy musieli oddać ją komuś innemu. Co nie zmienia faktu, że musimy wyłożyć miliony czy wręcz miliardy na wywiązanie się ze związanych z nią zobowiązań. Jaki bank zdecyduje się skredytować taką inwestycję?

Dziś, kiedy wiemy już jak wyglądają wyniki aukcji, można powiedzieć, że nie ma wygranych. Operatorzy zapłacą za częstotliwości 9,2 miliarda złotych, co wystarczyłoby na zbudowanie w Polsce dwóch kompletnych sieci mobilnych. Operator, który najgłośniej protestował i przedstawiał najwięcej zastrzeżeń, stwierdził, że częstotliwości 800 MHz w tej cenie zwyczajnie go nie interesują. Inwestycje pozostałych operatorów stoją pod dużym znakiem zapytania z uwagi na możliwe perturbacje prawne związane z przyjętym rozwiązaniem zakończenia aukcji. Cały czas pozostaje wielką niewiadomą, czy nowy gracz odbierze rezerwacje, a jak odbierze, to czy za nie zapłaci. Czy w takiej sytuacji można liczyć na długo oczekiwaną przewidywalność i działanie niewidzialnej ręki na bardzo dynamicznym rynku telekomunikacyjnym w Polsce?

Adam Sawicki
Adam Sawicki