Zaskakująca historia hostingu

Hosting to jedna z usług z branży teleinformatycznej, polega ona na udostępnieniu klientowi przez dostawcę internetu zasobów serwerowni. W jej zakresie klient otrzymuje do dyspozycji takie elementy jak określona objętość dysku twardego, maksymalna ilość danych możliwych do przesłania przez łącza internetowe serwerowni, usługi obsługiwane przez serwerownię oraz maksymalny stopnień obciążenia serwerowni przez wykupione usługi.

Po co powstała tego typu usługa?

Może nie tyle „po co”, ale w rezultacie czego? A jest ona naturalną konsekwencją na rosnące zapotrzebowanie na bezpieczne przesyłanie i magazynowanie danych. Wszystko zaczęło się, kiedy w 1969 roku, w USA, na potrzeby wojska powstała sieć ARPANET, będąca bezpośrednim przodkiem Internetu. Jak w przypadku wielu innych wynalazków pierwotnie wykorzystywanych przez wojsko (np. radar czy silnik odrzutowy), także ten znalazł zastosowanie cywilne, umożliwiając „zwykłym śmiertelnikom” przesyłanie wiadomości oraz dostęp do informacji za pośrednictwem sieci połączonych ze sobą komputerów. Kluczowym momentem był rok 1990, kiedy to powstała pierwsza strona www, a dwa lata później – pierwsza przeglądarka internetowa. Odtąd ludzie zyskali możliwość błyskawicznego dostępu do zamieszczanych w sieci danych, a także swobodnego i szybkiego ich przesyłania.

Jednakże sam transfer informacji w wirtualnym świecie to jedno, a ich bezpieczne przechowywanie to już zupełnie inna sprawa; do niedawna było to możliwe jedynie przy pomocy fizycznych urządzeń. Mieliśmy do czynienia z dyskietkami 8 calowymi (1971 rok) 5,25 calowymi (1976 rok), 3,5 calowymi (1982), twardymi dyskami (pierwszy powstał już… w 1956!), płytami CD (1982), dyskami zewnętrznymi, czy też pamięciami USB (początki sięgają 1980 roku, ale pendrive’y, do których jesteśmy przyzwyczajeni, to wynalazek XXI wieku – w 2013 roku pojawiły się pamięci o pojemności 512GB, a nawet 1TB). Niemniej wszystkie wymienione wyżej urządzenia miały jedną wadę: jako sprzęt materialny, narażone były na wszelkiego rodzaju fizyczne uszkodzenia (zalanie, pęknięcie, spalenie), a także na zwykłą kradzież. Tak więc naturalnym kolejnym krokiem technologii informatycznych było opracowanie takiego rozwiązania, które nie tylko usprawni przesył danych oraz zwiększy bezpieczeństwo ich przechowywania, ale też umożliwi ich przetrwanie nawet wtedy, kiedy fizyczny nośnik, na którym były zapisane ulegnie zniszczeniu.

Pierwszym krokiem było powstanie firm zarządzających zewnętrznymi dyskami (serwerami), oferujących swoim klientom odpowiednią ich pojemność, limit danych możliwych do przesłania w określonym czasie, gwarancje bezpieczeństwa danych, zarówno w sensie fizycznym, jak i wirtualnym (zabezpieczenie przed cyberatakami), a także ciągłość dostępu do wykupionej przestrzeni na dysku. Co więcej, owe firmy uwolniły klientów od konieczności tworzenia i utrzymywania własnych serwerowni, pozwalając im zaoszczędzić znaczne środki finansowe. Krótko mówiąc, powstał hosting. Jest on szczególnie ceniony przez firmy i instytucje, które z racji swojej pracy mają do czynienia z poufnymi danymi swoich klientów.

Podsumowując, hosting powstał przede wszystkim jako wyjście naprzeciw współczesnemu biznesowi (chociaż oczywiście korzystać z niego mogą także użytkownicy indywidualni), który w zasadzie nie może prawidłowo funkcjonować bez dostępu do Internetu. To właśnie sieć jest najsprawniejszym kanałem komunikacji między firmą a klientem. Dlatego też ważne jest, aby ów kanał, przyjmujący postać stron internetowych konkretnych firm, działał praktycznie bez przerwy. Aby to osiągnąć, konieczny jest zarówno odpowiedni sprzęt, jak i oprogramowanie oraz obsługa specjalistów, dbających o to aby działały one przez 24 godziny na dobę. A to z kolei wiąże się z kosztami, które przekraczają możliwości wielu firm. Dlatego też powodzeniem cieszą się specjalistyczne firmy, tworzące serwerownie oraz udostępniające przestrzeń dyskową wszystkim tym, którym zależy na stałej obecności w sieci, uwalniając ich od konieczności utrzymywania własnych serwerów.

Jak obecnie wygląda rynek usług hostingowych?

Jest on obecnie dosyć stabilny; hosting osiągnął bowiem taki poziom rozwoju, iż można zaryzykować stwierdzenie, że doszedł do szczytu swoich możliwości. A dokładnie rzecz ujmując, ma on obecnie trzy główne formy:

  • hosting współdzielony, w jego ramach na jednym serwerze działają strony internetowe należące do kilku podmiotów. Jest to rozwiązanie dosyć tanie, ma jednak poważna wadę: w sytuacji bowiem, w której w krótkim czasie wiele osób zechce wejść na stronę internetową jednego ze współużytkowników serwera, strony jego „sąsiadów” mogą zostać spowolnione, a nawet zablokowane. Jest to zatem ryzykowna opcja dla przedsiębiorcy, który chciałby, żeby jego strony www były dostępne cały czas.

  • hosting dedykowany, w tym przypadku klient otrzymuje serwer wyłącznie do własnej dyspozycji. Jest to droga inwestycja, ale daje gwarancję, że żaden inny współlokator nie zakłóci działania stron internetowych.

  • hosting VPS (Virtual Private Server) – w jego ramach klient otrzymuje określoną część serwera, dzieląc go z innymi użytkownikami, jednak dysponuje odseparowanym oprogramowaniem i systemem operacyjnym. Czasem otrzymuje gwarancję określonych parametrów w zależności od pakietu, jaki został wykupiony.

Czy zatem hosting w takiej postaci będzie towarzyszył właścicielom i użytkownikom stron www już na zawsze?

Oczywiście, że nie. To tylko jeden z etapów rozwoju technologii teleinformatycznych, który po osiągnięciu szczytu możliwości zostanie zastąpiony przez inny. Zresztą w jednym z poprzednich akapitów wspomniano, ze hosting to dopiero pierwszy krok na drodze zmierzającej do jak najlepszego zabezpieczenia danych przesyłanych i magazynowanych w przestrzeni wirtualnej. Co więcej, krok drugi został już uczyniony. Jesteśmy wszak świadkami gwałtownego rozwoju technologii chmurowej, będącej w linii prostej potomkiem hostingu. Innymi słowy, chmury wywodzą się z hostingu – zamiast zamieszczać dane na fizycznych dyskach, użytkownicy zdecydowali o przeniesieniu ich na wirtualne dyski, gdzie są jeszcze bezpieczniejsze, a zamieścić ich można o wiele więcej.

W czym więc chmury są lepsze od zwykłego hostingu?

Może nie tyle lepsze, co nowocześniejsze; w większym stopniu dostosowane do potrzeb współczesnego klienta. W ramach hostingu otrzymuje się określoną przestrzeń dyskową i maksymalną możliwą ilość danych, jakie mogą zostać przesłane, przy czym należy uiścić ustalona z góry opłatę, bez względu na to, czy cała przestrzeń i transfer danych zostanie wykorzystany, czy też nie. Chmury są o wiele bardziej elastyczne. Zarówno przestrzeń na wirtualnym dysku, jakim de facto jest chmura, jak i ilość przesłanych informacji dopasowywana jest na bieżąco do potrzeb klienta, który płaci tylko za to, z czego skorzystał. Ponadto do kontaktowania się z chmurami nie potrzeba żadnego zaawansowanego sprzętu, wystarczy przysłowiowe „byle co” łączące się z internetem – oprogramowanie jest dostarczane i używane przez operatora chmur, a nie użytkownika.

Co zatem zastąpi chmury?

Tego nie wiemy. Możemy jedynie czekać licząc na inwencję informatyków. Istnieją natomiast pewne hipotezy, które można określić mianem science fiction. Które z nich okażą się trafne? Nie wiadomo. Warto jednak poznać możliwe ścieżki rozwoju technologii chmurowej jak super pojemne kryształy danych lub zapisywanie informacji na ludzkim DNA. Więcej ciekawostek na termat prawdopodobnego rozwoju technologii chmurowej tutaj.

Niko Bałazy