CPK może być jednym z największych lotnisk świata

Jest decyzja, ale co to znaczy? Centralny Port Lotniczy (CPL) ma obsługiwać tylu pasażerów co jedno z największych lotnisk na świecie. Sprawdźmy, co w rzeczywistości oznacza ten polityczny „konkret”.


CPL(K) w liczbach

100 000 000 pasażerów – tylu docelowo obsługiwać ma Centralny Port Lotniczy; ilu obsługiwać ma Centralny Port Komunikacyjny – nie wiadomo.

Kluczowe jest słowo „docelowo” – czyli nie wiadomo, kiedy, ale ponieważ wszystko robione jest w zawrotnym tempie i skoro klamka zapadła – to musimy budować już na „docelowo”.

Na świecie jest tylko jedno lotnisko, które obsługuje tylu pasażerów: Hartsfield-Jackson Atlanta International Airport (ATL). Popatrzmy więc, jak ono wygląda:

 

Co to oznacza dla CPK?

Przede wszystkim drogi i kolej.

Drogi: musimy wziąć pod uwagę własne samochody, samochody z wypożyczalni, taksówki, autobusy, a przede wszystkim tiry i vany, które muszą przywieźć i rozwieźć ponad pół miliona kilogramów rocznie. Jak zatem ma wyglądać dojazd do lotniska? Czy wystarczy „dodatkowa” nitka A2? Czy szybki transport kolejowy uwzględni także potrzeby przewozu towarów?

Kolej: zakładane prędkości wymagają specjalnych linii, specjalnych podkładów i słupów trakcyjnych, a zatem całkiem nowej infrastruktury. 15 min z centrum Warszawy oznacza dwie rzeczy:

1. Po pierwsze – rozbudowę Dworca Centralnego, ponieważ on sam stanie się ważnym hubem przesiadkowym ze wschodniej Polski, na CPL będzie z niego „docelowo” jeździć ok 50-100 tys. pasażerów.

2. Po drugie – trasy pod lub nad ziemią, ponieważ nie wyobrażam sobie, żeby przez Milanówek, Grodzisk, itd. pędził pociąg ze ŚREDNIĄ prędkością 160 km/h. Podobnie będzie z połączeniami do innych miast, które będą obsługiwać połączenie z CPL. W tej chwili w Polsce mamy przejście/przejazd kolejowy średnio co 1,5 km. Nowe koleje wielkich prędkości muszą więc być budowane bez tego obciążenia.

Inne lotniska

Zgadzamy się, że podjęta decyzja jest polityczna – nie ma w tym nic złego – ale musimy rozważyć kolejne decyzje polityczne. Przede wszystkim oznacza to zamknięcie m.in. następujących portów: Chopina, Modlina, Łodzi, Bydgoszczy, Poznania i Wrocławia.

Dlaczego? Ponieważ skoro decyzją polityczną otwieramy CPL dla PLL LOT, to nie pozwolimy przecież, żeby Ryanair, Wizzair czy jeszcze gorzej Lufthansa lub Aeroflot latały na lotniska położone bliżej polskich miast i dogodniejsze dla ich mieszkańców. Jest jedno wyjście – szybka kolej na CPL i zamknięcie lotnisk w regionach.

Dzisiaj ten scenariusz zaczyna być realizowany. Dyr. PPL podjął decyzję o „ciszy nocnej na Okęciu”, co daje wspaniały argument: nie da się latać na Okęciu – musimy budować CPL. Podjął także decyzję o zatrzymaniu funduszy na inwestycje w Modlinie, tłumacząc iż „byłoby to de facto finansowanie Ryanaira, ponieważ jest to jedyna linia lotnicza korzystająca z Modlina. Czekamy zatem aż pas będzie nieużywalny i… Modlin sam się zamknie, a przecież nie możemy inwestować w dwa lotniska, więc skoro budujemy CPL….

Czy opłaca się utrzymywać lotnisko dla 1 klienta? Linie kolejowe w Japonii od lat utrzymują stację Kyu-Shirataki na wyspie Hokkaido, ponieważ korzysta z niej uczennica, dla której kolej to jedyny sposób by dotrzeć do szkoły.

Kilka scenariuszy

Wróćmy do lotniska “Solidarność”. Położone będzie w malowniczej dolinie rzek Pisia Gągolina i Pisia Tuczna, w pobliżu A2 i nowej linii kolejowej wielkich prędkości. Będzie największym lotniskiem w tej części Europy, a może i w całej Europie, pytanie zatem jest jedno – kto będzie klientem tego portu, które linie lotnicze zdecydują się tu przylatywać, budować hub?

Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie zbudować linię lotniczą, która wejdzie do ligi największych przewoźników w Europie? A może powinniśmy szukać aliansów, a nawet kupować linie lotnicze (np. ukraińskie)?

A może bardziej prawdopodobny jest scenariusz bojkotowania i utrudniania prowadzenia biznesu, tak jak linie z USA próbują „utrudniać życie” liniom z Bliskiego Wschodu, uniemożliwiając operacje czy wprowadzając regulacje dot. np. zakazu wnoszenia laptopów na pokład… Różnica jednak jest taka, że tamci przewoźnicy nie są objęci nadzorem i przepisami UE i mają praktycznie nielimitowane finansowanie.

Jako pierwszy o CPL powiedział nie minister rozwoju ani minister infrastruktury, lecz minister spraw zagranicznych. Po powrocie z Chin ogłosił że „Chińczycy wybudują lotnisko”. Jednak już kilka tygodni później Chińczycy podpisali umowę o bliskiej współpracy z Lufthansą, osiągając w ten sposób kontrolę nad rynkiem połączeń pomiędzy Europą a Chinami. Czy zatem Chińczycy wycofają się z partnerstwa z jedną z największych na świecie linii lotniczych o ustabilizowanej pozycji i działającej na dużo większym i bogatszym rynku, aby zaryzykować współpracę z PLL LOT, który dopiero będzie budował odpowiednią flotę ?

Lotnisko na miarę

Jaka zatem jest przyszłość CPL? Czy taka jak lotniska „Brandenburg” pod Berlinem, którego, w mojej ocenie, Niemcy zwyczajnie nie chcą skończyć, obawiając się fiaska? Czy może taka jak lotniska Ciudad Real pod Madrytem, które stoi puste i tylko czasami wykorzystywane jest jako plan filmowy? Ale może brak doświadczenia w budowie ogromnych inwestycji infrastrukturalnych czy brak funduszy na zbudowanie tak gigantycznego przedsięwzięcia to tylko niewielka przeszkoda w odniesieniu do naszych ambicji i planów. Jeszcze parę lat temu chcieliśmy mieć lotnisko międzynarodowe w każdej gminie dzisiaj chcemy mieć jedno lotnisko na całą Polskę.

Eryk Kłopotowski
Eryk Kłopotowski