Suweren chciałby mieć prawo głosu

Pasażerowie z 2-milionowej Warszawy i jej okolic zostaną zesłani do odległego Baranowa.

Stanislawow, Gmina Baranow. 29.09.2017 Rejon planowanego Centralnego Portu Lotniczego. Fot: Krystian Maj/FORUM

 

 

Centralny Port Komunikacyjny (CPK) wykonał ważny krok — Sejm uchwalił specustawę, która migiem przeleci przez Senat, później podpis prezydenta i szybka publikacja. Pełnomocnik rządu Mikołaj Wild zapowiada, że już w czerwcu opublikuje analizę lokalizacyjną doprecyzowującą w gminie Baranów obszar CPK. Umożliwiłoby to rozpoczęcie wykupu gruntów — równie optymistyczny, co naiwny plan rządu, zakłada ich pozyskanie do końca 2019 r.

CPK to inwestycja wręcz europejska, jednak zaistnieje również w wyborach samorządowych, i to w podwójnym wymiarze. Naturalnym jej następstwem będzie przygaszenie portu Chopina na warszawskim Okęciu. Niewłaściwy byłby termin wygaszenie, albowiem lotnisko zostanie, zapewne z jednym pasem i radykalnym ograniczeniem funkcji. Pasażerowie z 2-milionowej Warszawy i jej okolic zostaną zesłani do Baranowa (a częściowo także do… Radomia, to perspektywa koszmarna). W kontekście walki o prezydenturę stolicy przyszła zsyłka będzie samograjem w kampanii Rafała Trzaskowskiego z PO. Patryk Jaki, spadochroniarz PiS, w wątku lotniczym może na szali położyć jedynie ulżenie populacji najwyżej 200-tysięcznej, głównie dzielnicom Ursynów i Ursus. 75 proc. uciążliwych lądowań na Chopinie odbywa się bowiem na pasie 33 znad Piaseczna, czyli… odrębnego miasta, którego mieszkańcy na prezydenta Warszawy nie głosują.

Symetrycznym wobec stolicy samorządowym odbiciem CPK jest sytuacja w gminie Baranów. Jej rada uchwaliła przeprowadzenie 17 czerwca referendum, opierając się na przepisie ustawowym, że mieszkańcy gminy wyrażają wolę „w innych istotnych sprawach, dotyczących społecznych, gospodarczych lub kulturowych więzi łączących ich wspólnotę”. Rządowy wojewoda ma jeszcze trochę czasu na orzeczenie nieważności uchwały. Jeśli tak zrobi, głosowania 17 czerwca nie będzie. Gmina odwoła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, potem może do NSA — ale ta żmudna procedura nie zakończy się przed jesiennymi wyborami.

Referendalne pytania w Baranowie są dla rządu PiS bardzo niewygodne. W pierwszym mieszkańcy mają odpowiedzieć, czy w ogóle są za lokalizacją CPK w ich gminie. Drugie dotyczy pieniędzy — czy zgadzają się na warunki rozliczeń z mieszkańcami, których dotknie inwestycja. Z gminnych nastrojów wynika, że głosujący wcale nie musi postawić obu krzyżyków TAK lub obu NIE. Całkiem realnie zapowiada się zbiorowa odpowiedź pozytywna na pytanie pierwsze, natomiast zdecydowanie negatywna na drugie. Zwłaszcza mieszkańców wsi Stanisławów, w której miałby stanąć CPK, umocniła w nieufności wobec władców kraju najnowsza specustawa. W 2015 r. ich obwód głosowania, przy frekwencji blisko 50 proc., poparł listę PiS w 45,37 proc., gdy wynik krajowy wyniósł 37,58 proc. Dla mieszkańców wsi tzw. dobra zmiana materializuje się ideą CPK, całkowicie zmieniającą ich losy. Suweren chciałby poczuć się podmiotowo i zaistnieć jak w tytule. O, święta naiwności! Władcy kraju boją się, że ewentualna odpowiedź NIE większości mieszkańców gminy na pytanie pierwsze — bo drugie to inne zagadnienie — byłaby kłodą rzuconą idei CPK pod nogi. Dlatego obstawiam, że mazowiecki wojewoda Zdzisław Sipiera wykona partyjno-rządowy obowiązek i referendum prewencyjnie unieważni.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski